Niegdyś to miasto na wzgórzach nazywano stolicą trzech arcybiskupstw katolickich, miastem trzech katedr  – a to rzecz niepowtarzalna na świecie. Dziś spośród arcybiskupstw istnieją jedynie dwa, greckokatolickie i rzymskokatolickie, trzecie, ormiańskie, przestało funkcjonować wraz z zakończeniem II wojny światowej. Czynne dla kultu religijnego są natomiast wszystkie trzy wymienione świątynie.

Jedyna w diecezji pelplińskiej kalwaria, która należy do jednych z najpiękniejszych w Polsce, znajduje się we Wielu i w tym roku świętuje swoje stulecie. Modernistyczne kaplice i rzeźby różnej wielkości wkomponowane w leśny krajobraz południa Kaszub, gdzie wzgórz i jezior dostatek, tworzą klimat sprzyjający refleksji, modlitwie i skupieniu.

Hej ho, wakacje! Moment, gdy mijam Władysławowo i wjeżdżam na wąski pas Półwyspu Helskiego, niezmiennie napawa mnie błogim nastrojem. Wzdłuż drogi migocą kwiaty dzikiej róży, woda błyszczy w słońcu, a po niej suną z wiatrem windsurferzy. I pomyśleć, że jeszcze sto lat temu nadmorskie kurorty, takie jak Kuźnica i Jastarnia, były spokojnymi osadami rybackimi. Czas bardzo je zmienił.

Osadzone na wysokiej skarpie w otoczeniu dwóch rzek Wisły i Wierzycy – słynie przede wszystkim z XIII-wiecznego gotyckiego zamku krzyżackiego, dumnie górującego nad okolicą. Jednak to nie jedyny powód, dla którego tak chętnie przybywają do niego archeolodzy. Gniew na każdym kroku kryje bowiem niezliczone ślady bogatej historii. Dowodem na to jest m.in. niedawno odkryta i bardzo dobrze zachowana drewniana droga pochodząca z XIV wieku – ewenement w skali kraju.

Jeszcze do niedawna szczycił się mianem najbardziej wysuniętego na północ krańca Polski. Po licznych badaniach naukowych przywilej ten został mu jednak odebrany i przyznany Jastrzębiej Górze. Nie szkodzi! Wciąż istnieje mnóstwo powodów, dla których warto odwiedzić Przylądek Rozewie.

Usytuowany na wzgórzu, góruje nad okolicą. U jego stóp lśni w słońcu lustro wielkiego jeziora. Kiedyś samotnia mnichów, dziś – cel pielgrzymek. Pokamedulski klasztor w Wigrach z wielu względów jest jedyny w swoim rodzaju. I to nie tylko w Polsce.

Świta. Poranek wita mnie ptasim koncertem. Odgłosy natury są tak intensywne, że słychać je pomimo zamkniętych okien. Podnoszę się z łóżka, żeby uchylić jedno z nich, do pokoju wpada pachnące leśne powietrze. Nic dziwnego – jestem w Borach Tucholskich, a tutaj włada potężny, nieujarzmiony las.

W Juracie najbardziej lubię poranki, szczególnie te letnie. Ulice o tej porze są prawie puste, na molo kręci się raptem kilka osób. W oddali słychać delikatny szum morza, ptaki śpiewają w koronach drzew. Błogi spokój.

Kasparus to maleńka wioska w sercu Borów Tucholskich, malowniczo położona w miejscu, gdzie zbiegają się dwa dopływy rzeki Wdy: Święta Struga i Brzezianka. Równie malownicze są tu drewniane domostwa. Jednym z najpiękniejszych obiektów architektury Kasparusa jest drewniano-ceglany kościół pw. św. Józefa, wybudowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku.

Maj jest miesiącem, w którym zaczynamy myśleć o wakacjach i rozpoczynamy krótkie podróże dla złapania pierwszych ciepłych promieni słońca. W Polsce jest tak wiele miejsc, których nie znamy, a które potrafią zachwycić. W każdej najbliższej okolicy czekają na nas wspaniałe zakątki.