Kiedy stajesz do modlitwy, jesteś wezwany do odkrycia, kim jest Ten, z którym chcesz rozmawiać, być, spotkać się. Jezus w Modlitwie Pańskiej uczy nas stawać przed Bogiem – naszym Ojcem. Bóg jest Tatą, który kocha, a my Jego dziećmi umiłowanymi (por. KKK 2777). Odkryj więc w sobie dziecko, które jest kochane.

Według ustalonej w Katechizmie Kościoła Katolickiego kolejności omawiania porządku moralności chrześcijańskiej teraz – po omówieniu cnót kardynalnych i boskich – należałoby omówić dary Ducha Świętego. Chciałbym jednak uciec nieco od tego ustalonego porządku i wtrącić w tym miejscu coś, co wydaje się niezwykle istotne.

Kościół rozwija się i karmi Słowem Bożym i sakramentami. Spośród siedmiu skutecznych i widzialnych znaków niewidzialnej łaski w symbolu nicejsko-konstantynopolitańskim wymieniamy tylko jeden – chrzest. Jest on pierwszym z trzech sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (obok bierzmowania i Eucharystii).

Któryż z ziemskich władców pozwoliłby na najmniejszą drwinę lub lekceważenie ze strony swych poddanych? Czy znajdzie się taki?

Wśród określeń opisujących Kościół, jest przymiotnik „katolicki” (gr. katholikós), czyli powszechny, uniwersalny, zupełny, cały. Kościół jest katolicki w podwójnym wymiarze – czasowym i przestrzennym. Jezus Chrystus, który powołał uczniów, aby uczynić z nich wspólnotę, wciąż jest obecny w Kościele. Mijają wieki, a wiara, nadzieja i miłość scalają nas w ponadczasowy, żywy organizm.

„Modlitwa jest życiem nowego serca” (KKK 2697). Piękne jest to katechizmowe zdanie. To charakterystyka życia chrześcijanina. Inaczej mówiąc – chrześcijanin bez modlitwy jest jak trup. Św. Grzegorz z Nazjanzu powie: „Trzeba przypominać sobie o Bogu częściej niż oddychamy”. Warto jednak dobrze się przypatrzeć nie tylko, czy modlitwa jest obecna w naszym życiu, ale jak ona wygląda. Katechizm podaje nam żywą tradycję Kościoła, w której są różne formy życia modlitwy: ustna, medytacyjna i kontemplacyjna (zob. KKK 2699). Zatrzymamy się przy pierwszej formie.

Kościół jest zarówno Boży, jak i ludzki. Święty z uwagi na źródło, z którego pochodzi, i obecność w nim Ducha Świętego, który prowadzi go po drogach czasu. Ale jest zarazem współtworzony przez grzeszników wezwanych do nawrócenia i życia Ewangelią. Już w Starym Testamencie czytamy: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty” (Kpł 19,2). Św. Paweł natomiast nazywał chrześcijan świętymi, czyli tymi, którzy mają w sobie świętego Boga. Podobnie pisał św. Piotr: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym” (1 P 2,9).

Przedmiotem cnót moralnych jest to, co intelekt ludzki może zrozumieć, ująć. Natomiast przedmiotem cnót teologicznych jest Bóg, który przewyższa poznanie rozumu. Tego rodzaju „siły” – których początkiem, motywem oraz przedmiotem jest sam Bóg – nazywają się cnotami teologalnymi (virtutes theologicae). Istnienie cnót teologalnych poznawalne jest tylko przez Objawienie i stanowią one rękojmię obecności i działania Ducha Świętego we władzach człowieka.

Wiara pasterzy szukała znaków, ale nie po to, by zaspokoić swoje pragnienie cudowności, lecz po to, by zrozumieć prawdę, której zawierzyli. Nie jest to wyprawa na płaszczyźnie czysto rozumowej. Widać w ich szukaniu „z pośpiechem” (Łk 2,16) towarzyszące im emocje i pragnienia.

Maryja jest niczym soczewka, w której skupia się pełniejszy obraz Jej Syna. Czysta soczewka niczego nie dodaje od siebie do obrazu, ale go przybliża i czyni wyraźniejszym.

Adwent uczy nas oczekiwania z nadzieją. Słyszymy Jezusowe wezwanie do życia w postawie oczekiwania i czujności: „A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze” (Łk 12,36).

Jesień każdego roku niezaprzeczalnie przypomina, że świat wokół nas się zmienia, a wiele z tego, co nas otacza, nieodwracalnie przemija. Wiara jednak pozwala nam dostrzec więcej. Dzięki niej wciąż może trwać wiosna, gdyż „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20, 38). Zatem choć wszystko w przyrodzie musi ulegać zmianom i przemijaniu, pozostaje miłość, ta prawdziwa, Boża i przedwieczna, od której wszystko się zaczęło.

Możemy powiedzieć, że nic Maryi „nie trzymało” na ziemi. Była całkowicie pojednana ze swoją ziemską historią, żyła miłością Miłosiernego. Była zawsze wolna do miłości, wolna dla swego Stwórcy, wolna dla swego Oblubieńca.

Każdy człowiek rodzi się z brzemieniem grzechu pierworodnego. To niechciany spadek po grzechu Adama i Ewy. Jedynym wyjątkiem jest Maryja. Bóg Ją wybrał na Matkę swojego Syna, dlatego uwolnił od pierworodnej zmazy. Skutkiem tej łaski było zabranie Maryi z duszą i ciałem do chwały nieba.

Utrata poczucia grzechu, z którą borykamy się dzisiaj dość powszechnie, ma swoje źródło również w różnych koncepcjach psychologii. Koncepcje te mają swoje źródło bądź to w nieuzasadnionej często ekstrapolacji chorobliwego poczucia winy na poczucie winy w ogóle, bądź w przyjmowanym często w pewnych nurtach psychologii determinizmie psychologicznym odmawiającym człowiekowi zdolności do autodeterminacji i samostanowienia oraz samoposiadania.

Jak już wcześniej powiedzieliśmy, bierzmowanie jest drugim sakramentem wtajemniczenia chrześcijańskiego, a jego przyjęcie jest konieczne do dopełnienia łaski chrztu (KKK 1285). Bierzmowanie udziela przede wszystkim daru samego Ducha Świętego, przez co ochrzczeni głębiej zostają zakorzenieni w synostwie Bożym, jeszcze ściślej wiążą się z Kościołem i są zobowiązani do szerzenia wiary słowem i czynem oraz do bronienia jej.

Św. Jan Paweł II w „Tryptyku rzymskim” przypomniał ważną prawdę ludzkiej egzystencji. Z jednej strony jest ona prosta i nawet oczywista, z drugiej zaś stanowi mocny i głęboki fundament radości oraz nadziei codziennego życia. Brzmi ona: „przemijanie ma sens”.

Jest taki moment w życiu uczniów, kiedy ci – po tym, jak widzieli Jezusa trwającego na modlitwie – proszą Go, by nauczył ich się modlić (zob. Łk 11, 1–4 por. KKK 2759). Można się dziwić, dlaczego ci, którzy byli gorliwymi żydami i codziennie zanosili swe modlitwy do Boga, proszą o pouczenie w tej sprawie.

Słowa i dzieło Jezusa Chrystusa nie są zamknięte w przeszłości. Mamy do nich dostęp dzięki Duchowi Świętemu, który wciąż jest i działa w Kościele. Wydarzenia sprzed wieków są wciąż aktualne. Ostatnim z czterech przymiotów określających Kościół w Credo jest apostolskość.

Wspólnota, która gromadzi się, aby celebrować misterium chrześcijańskie, czyli sprawować liturgię, potrzebuje odpowiedniego i godnego miejsca. Jest nim widzialny budynek kościoła.