Dopalacze pamięci – Zofia Pomirska

Podobno obecnie w ciągu jednej godziny wykonuje się tyle fotografii, ile zrobiono w całym wieku XIX – usłyszałam na spotkaniu autorskim ze znanym fotografem Maciejem Kosycarzem. W ciągu ostatnich kilkunastu lat fotografia niemal całkowicie zmieniła swoje oblicze. Niegdyś trudna, wymagająca dużej wiedzy i drogiego sprzętu, dziś potrzebuje zaledwie dotknięcia odpowiedniego przycisku w telefonie – i wszystko dzieje się samo!

REKLAMA

Fotografia stała się elementem budowania własnego wizerunku, czemu sprzyjają media społecznościowe. Dokumentujemy egzotyczne podróże, modne miejsca, w których bywamy, a nawet to, co jemy czy pijemy. Rzadko kiedy natomiast fotografujemy najbliższe otoczenie, bo wydaje się ono mało atrakcyjne.
Tymczasem, jak przekonuje Kosycarz junior, syn słynnego Zbigniewa Kosycarza, to właśnie krajobraz widziany za oknem, ulice, po których codziennie chodzimy, okoliczne domy czy też wnętrza naszych mieszkań są wdzięcznym tematem fotografii, ponieważ dokumentują zmiany zachodzące na naszych oczach. To, co dzisiaj wydaje się nam oczywiste i banalne – za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat może okazać się fascynujące dla kolejnych pokoleń albo i nas samych, odpowiednio starszych. Oglądając stare zdjęcia, odnajdujemy przecież kawałek swojego życia i przypominamy sobie, jak żyło się tych lat temu.
Fotografie to – według słów Kosycarza – swoiste „dopalacze pamięci”, ułatwiające wędrówkę przez zakamarki przeszłości. Niegdyś rodzinne albumy ze zdjęciami stawały się narzędziami budowania więzi międzypokoleniowej, dzisiaj – paradoksalnie – zastąpione przez pliki cyfrowe, zalegające w otchłaniach pamięci komputera, utraciły charakter „arki przymierza między dawnymi i młodszymi laty”, co umożliwiał im materialny kształt. A przecież nie tylko „selfie” żyje człowiek.

Zofia Pomirska

„Pielgrzym” 2017, nr 6 (712), s. 32

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.