Misternik Pana Boga – Adam Hlebowicz

Był czwartek wieczór przed godziną 23. Zadzwonił telefon. Sprawdziłem, kto o tak późnej porze może się do mnie dobijać. Wyświetlił się Wojtek Rybakowski. Ponieważ sygnał był krótki, uznałem, że to pewnie pomyłka. Co zresztą często mi się zdarza, ponieważ jeśli moi znajomi mają mnie wpisanego pod imieniem, to zazwyczaj jestem na początku spisu numerów w ich telefonach. W sobotę jak grom z jasnego nieba spada wiadomość – Wojtek nie żyje, dziś jest jego pogrzeb.

REKLAMA

Jadę pośpiesznie do wejherowskiego kościoła pod wezwaniem św. Leona Wielkiego. Po mszy dopytuję wspólnych znajomych, kiedy Wojtek odszedł. „W czwartek rano” – pada odpowiedź. Kto zatem do mnie dzwonił przed północą tego dnia?

Z Wojtkiem Rybakowskim poznaliśmy się przy okazji misterium Męki Pańskiej na Kalwarii Wejherowskiej. Wojtek był pomysłodawcą tego unikalnego spektaklu. Na poły teatru, na poły modlitwy. Jako wejherowianin, człowiek, który z okna swego domu – jak mówił – widział stoki miejscowej Kalwarii, musiał to zrobić – czyli powołać zespół misterników, napisać dla nich role, namówić
do współpracy wybitnego muzyka Cezarego Paciorka, także z urodzenia wejherowianina, żeby powstała muzyczna oprawa wydarzenia, a także przekonać poetę Tomasza Pohla, kolejnego wejherowianina z urodzenia, żeby napisał słowa tekstów do utworów muzycznych. A potem to wszystko spiąć w całość, odbyć ileś tam prób i wreszcie w Wieki Piątek zaprosić wszystkich do wspólnego przeżywania Męki Jezusa Chrystusa.

Mnie tymczasem chodziło po głowie misterium w sercu miasta. Bezpośrednie nawiązanie do Jerozolimy sprzed prawie dwóch tysięcy lat. Przejście sporego odcinka drogi z trzema krzyżami niesionymi na ramionach przez trzech skazańców. Wymyśliłem trasę od Dworu Artusa do gdańskich Trzech Krzyży na placu Solidarności. No dobrze, ale kto zagra wszystkie role? Tak narodziła się nasza współpraca. Wejherowianie pod wodzą Wojtka przyjechali do Gdańska i w 2006 roku odbyło się pierwsze gdańskie misterium. Szliśmy w Wielki Piątek, zaskakując przechodniów, nieraz ich denerwując, tak jak Jezus przed wiekami. Wojtek miał szczególne predyspozycje do tworzenia takich spektakli. Był osobą głęboko wierzącą, ale też  artystą lubiącym inspirować i namawiać innych do sztuki.

Potem były „Kartki z Katynia”. Niezwykły spektakl Wojtka ponownie z muzyką Czarka Paciorka i ze słowami Tomasza Pohla. Prezentowaliśmy ten spektakl na deskach Teatru Polskiego w Warszawie. Autentyczne listy i zapiski pomordowanych przez Sowietów polskich oficerów mieszały się tu z wizjami współczesnych artystów. Dobrze, że nagraliśmy i wydaliśmy płytę z zapisem muzycznym spektaklu.

Wojtek walczył z nowotworem przez kilka lat. Kiedy go żegnaliśmy w wigilię Niedzieli Palmowej, było coś symbolicznego w tym, że odszedł w okresie, gdy zaczynały się jego misteria. Palmy i ciernie – znaki Wojtkowego życia.

Adam Hlebowicz

„Pielgrzym” [30 kwietnia i 7 maja 2023 R. XXXIV Nr 9 (872)], str. 5

Dwutygodnik „Pielgrzym” w wersji papierowej oraz elektronicznej (PDF) można zakupić w księgarni internetowej Wydawnictwa Bernardinum.

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *