Polka w jurajskim parku – Jan Hlebowicz

Zofia Kielan-Jaworowska była jedną z największych polskich uczonych, autorytetem na międzynarodową skalę. Odkryła setki dawno wymarłych gatunków zwierząt. Był wśród nich sześciometrowy dinozaur Gallimimus, który zagrał w „Jurassic Park”. Film konsultował z polską paleontolog sam Steven Spielberg.

REKLAMA

Tuż przed oficjalnym otwarciem wyjątkowego parku rozrywki dochodzi do awarii zasilania, a przebywający w nim ludzie muszą ratować życie, uciekając przed sklonowanymi dinozaurami. Trzydzieści lat temu miliony ludzi na całym świecie obejrzały film, który na trwałe zapisał się w historii kinematografii i po dziś dzień rozpala wyobraźnię widzów. „Jurassic Park” prawdopodobnie nigdy by nie powstał, gdyby nie odkrycia profesor Zofii Kielan- Jaworowskiej. Ustalenia wybitnej polskiej paleontolog zainspirowały Stevena Spielberga, by przenieść prehistoryczny świat dinozaurów na srebrny ekran.

Sprawiedliwa w Szarych Szeregach

„W roku 1937 zdałam egzamin konkursowy do XVI-ego Państwowego Gimnazjum Żeńskiego im. Aleksandry Piłsudskiej (…). Egzamin ten wspominam jako bardzo stresujące przeżycie. Dwa lata gimnazjum przed wojną przebiegły mi szybko, należałam do harcerstwa, byłam na dwóch obozach harcerskich i skończyłam czternaście lat” – wspominała swoje naukowe początki przyszła profesor. Po ataku Niemiec na Polskę Zofia Kielan wstąpiła do Szarych Szeregów i uczęszczała na tajne komplety Uniwersytetu Warszawskiego. Do powstania warszawskiego szła z opaską sanitariuszki na ramieniu i podręcznikiem zoologii w plecaku. Razem z rodziną pomagała również żydowskim dziewczynkom, za co później została odznaczona tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. „W styczniu 1945 roku, po wyzwoleniu Warszawy, przyszłam do stolicy pieszo ze Skierniewic, gdzie mieszkałam z rodzicami po powstaniu (…). Mieszkanie na Żoliborzu było prawie w całości zbombardowane i nie nadawało się do zamieszkania. Zjawiłam się więc w Muzeum Zoologicznym i tam zostałam” – opowiadała po latach. Na miejscu poznała profesora Romana Kozłowskiego i zajęła się konserwacją kolekcji paleontologicznych. Równocześnie na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym UW kontynuowała rozpoczęte w czasie wojny studia. Bardzo szybko pięła się po szczeblach naukowej kariery. Stopień doktora uzyskała w 1953 roku, a profesora w 1961. „Zaczynała swoją karierę od badań trylobitów, czyli morskich zwierząt, które pojawiły się na Ziemi około 550 mln lat temu, a wyginęły 300 mln lat później. Potem zajęła się aparatami szczękowymi robaków morskich – wieloszczetów (spokrewnionych z dżdżownicami). Na obu tych polach odniosła ogromne sukcesy naukowe” – wskazywał dziennikarz naukowy Marcin Rotkiewicz.

Przełomowe odkrycie

W latach 1963–1971 profesor Kielan-Jaworowska zorganizowała osiem wypraw do Mongolii, których efekty stanowiły jedno z największych osiągnięć międzynarodowej paleontologii. „Naszego sprzętu było tak dużo, że jechał do Mongolii w trzech wagonach kolejowych” – opowiadała po latach. Na miejscu polscy naukowcy wykopali skałę zawierającą skamieniałą cząstkę ssaka. W tej samej warstwie znajdowały się również jaja i zęby dinozaurów. „Dzięki temu mogliśmy ogłosić, że ssaki łożyskowe żyły w tym samym czasie co dinozaury” – wspominała profesor. Dlaczego odkrycie było tak ważne? Ponieważ wyjaśniało niejako początek „ludzkiej historii”. „Wczesne ssaki miały niezwykle rozwinięty węch, znacznie bardziej niż współczesne. Posiadały również świetny słuch i wielkie oczy. To z kolei spowodowało, że powiększał się ich mózg. Już po wymarciu dinozaurów ssaki naczelne, do których my należymy, prowadziły nadrzewny tryb życia. Wpłynęło to na rozwój zmysłu równowagi i doprowadziło do powstania widzenia stereoskopowego. Natomiast wspinanie się po pniach drzew dało podstawy do powstania postawy wyprostowanej, a przeciwstawny kciuk służący do chwytania gałęzi okazał się niezwykle sprawnym udoskonaleniem, które dało nam ogromne możliwości. Zwłaszcza wtedy, gdy nasi przodkowie zeszli z drzew i przyjęli postawę dwunożną” – tłumaczyła profesor Kielan-Jaworowska. To właśnie dzięki badaniom polskiej profesor między innymi wiemy, że wszystkie ssaki powstały z jednego pnia.

Strasznoręki przedziwny

Pod kierunkiem profesor badacze prehistorii odkryli również szczątki dwudziestu nowych gatunków dinozaurów. Pazury jednego z nich miały 25 centymetrów, a całość szacuje się na 12–14 metrów – tego profesor nazwała Deinocheirus mirificus, czyli „Strasznoręki przedziwny”. Wśród innych odkryć Polki był także sześciometrowy Gallimimus, który kilkadziesiąt lat później „zagrał” w słynnym filmie „Jurassic Park”. Wielką sensacją było znalezienie dwóch szczepionych ze sobą szkieletów dinozaurów: protoceratopsa i welociraptora, które musiały zginąć nagle podczas walki. Do dziś odkrycie zespołu Kielan-Jaworowskiej pozostaje czymś wyjątkowym. „Dokonane odkrycia odbiły się bowiem szerokim echem w całym świecie. Rezultaty wypraw zostały opublikowane w dziesięciu tomach, a artykuły pisane na ich podstawie zamieszczano w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych (m.in. w «Nature»)” – podkreślał Rotkiewicz. Profesor nie zwalniała tempa. Jej przetłumaczona na angielski książka „Polowanie na dinozaury” stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych, co przez długi czas stanowiło jedyny taki przypadek w polskim piśmiennictwie popularnonaukowym.

Emerytura i Kielanodon

Profesor Kielan-Jaworowska wykładała na wielu uczelniach, między innymi na Harvard University, Université de Paris VII oraz Universitetet i Oslo, gdzie w latach 1987–1995 kierowała katedrą paleontologii. „Wygrała międzynarodowy konkurs, pokonując dziesięciu kontrkandydatów z całego świata. Jej dorobek w postaci publikacji naukowych, przesłany na ręce rektora norweskiej uczelni, ledwo zmieścił się w trzech kartonowych pudłach” – pisał Rotkiewicz. Kielan-Jaworowska opublikowała przeszło dwieście dwadzieścia artykułów naukowych. Po przejściu na emeryturę w swoim warszawskim domu z jednego z pokoi uczyniła pracownię paleontologiczną. Nie zamierzała zwalniać tempa. „Po przydomowym ogrodzie biega suczka Dżes, owczarek alzacki, ale głównie leży pod moim stołem, gdy piszę na komputerze” – opisywała swój rytm dnia w ostatnich latach życia. Angażowała się w pracę wielu towarzystw i stowarzyszeń. W 2004 roku, w wieku siedemdziesięciu dziewięciu lat, opublikowała książkę (była jej pomysłodawczynią i wiodącym autorem) „Mammals from the Age of Dinosaurus” („Ssaki ery dinozaurów”), wydaną w USA przez Columbia University Press. Dzieło życia polskiej paleontolog – podsumowanie całości dostępnej wiedzy o mezozoicznej ewolucji ssaków, uznane zostało przez światowe autorytety w paleontologii za „lekturę obowiązkową” i „kamień milowy” w badaniach ssaków mezozoicznych. Od imienia i nazwiska prof. Kielan-Jaworowskiej nazwane zostały dziesiątki gatunków zwierząt żyjących przed wieloma milionami lat. Jeśli usłyszymy nazwę Kielanodon, Kielantherium albo Zofiabbatar, wiedzmy, że to na cześć Polki. W ten sposób ich odkrywcy pragnęli uhonorować polską uczoną.

Podczas pisania artykułu korzystałem z autobiografii Zofii Kielan-Jaworowskiej opublikowanej w „Kwartalniku Historii Nauki i Techniki” oraz biograficznego artykułu poświęconego profesor Kielan-Jaworowskiej autorstwa Marcina Rotkiewicza, który ukazał się w „Polityce”.

Jan Hlebowicz, publicysta, historyk, pracownik IPN Gdańsk

„Pielgrzym” [5 i 12 lutego 2023 R. XXXIV Nr 3 (866)], str. 30-31

Dwutygodnik „Pielgrzym” można zakupić w księgarni internetowej Wydawnictwa Bernardinum.

UWAGA!
Czasopismo do nabycia także w wersji elektronicznej (PDF)!

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *