Ukrzyżowany również za nas – ks. Janusz Chyła

Ratowanie życia bliźniego, zwłaszcza kosztem własnego, wzbudza podziw. Ludzi dokonujących takich czynów uważamy za bohaterów. Pan Jezus mówi w tym przypadku o największym darze: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Słowa te potwierdził życiem jak nikt inny. Oddał wszystko. Niczego nie zachował dla siebie. 

REKLAMA


Uważamy za prawdę oczywistą, że śmierć Jezusa była ofiarą miłości. Jednak słowa „Ukrzyżowany również za nas”, poddane głębszej refleksji, mogą zdumiewać. I to z kilku powodów. Krzyż – jak pisał św. Paweł – dla jednych jest głupstwem, a dla innych zgorszeniem (por. 1 Kor 1,17–25). Dlaczego finał ziemskiego życia najlepszego z ludzi był tak dramatyczny? W jakim znaczeniu Jezus został ukrzyżowany za nas, skoro żyjemy tyle lat po tych wydarzeniach?
Na ukrzyżowanie Jezusa możemy patrzeć z punktu widzenia historycznego i teologicznego. W pierwszym przypadku Jezus został niesprawiedliwie skazany, a w zamian ułaskawiony został Barabasz. Wymiar teologiczny jest jednak ważniejszy. Skutkiem ludzkiego grzechu jest śmierć. To my zasłużyliśmy na ukrzyżowanie. Ale Jezus wziął ten ciężar na swoje ramiona. W pewnym sensie każdy z nas jest Barabaszem, za którego umarł Jezus.
Dlaczego Odkupienie dokonało się za taką cenę? Oczywiście Bóg mógł wybrać inną drogę ocalenia człowieka, ale zechciał być solidarny z nami, aż do końca, do najgłębszego zagubienia. Traktuje On poważnie naszą wolność i skutki złego jej zagospodarowania. Wniknął we wszystkie pokłady życia, w ludzkie dzieje naznaczone złem, aby u samego źródła uzdrowić człowieka. Krzyż Chrystusa objawił moc grzechu i siłę miłości, która ostatecznie pokonała śmierć. Ukrzyżowanie widziane z tej perspektywy jest zwycięstwem, a nie porażką.

ks. Janusz Chyła

„Pielgrzym” 2016, nr 1 (681), s. 8-9


Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.