Tytułowy termin „długie trwanie” zawdzięczamy Fernandowi Braudelowi, który kilkadziesiąt lat temu sformułował niezwykle ciekawy pogląd na temat dziejów ludzkości. Według koncepcji długiego trwania większość wydarzeń politycznych jest nieistotna czy wręcz niezauważalna.

„Pewnemu kupcowi udało się przeprowadzić na targu wspaniałą transakcję: sprzedał wszystkie swoje towary, a jego pusta torba wypełniła się kawałkami złota i srebra. Przez ostrożność chciał jak najprędzej powrócić do domu...”

Nie mając – jak mawiała – łaski wiary, wzmacniała w sobie wolę wiary, aby dobrze zrozumieć Ewangelię o Jezusie Chrystusie, którą potraktowała zupełnie na serio.

Podobno Nemrod był najsławniejszym myśliwym na ziemi. Znanym nie tylko w swojej Mezopotamii, gdzie panował, ale w całym starożytnym świecie.

Podróże kształcą, poszerzają horyzonty myślenia i burzą stereotypy. Schematem powtarzanym przez wielu jest twierdzenie, że młodzi są gorsi, niż poprzednie pokolenie. Tymczasem w podróży przekonałem się, że wielu młodych to bardzo wartościowi ludzie.

Znane hasło głosi: „Muzea – uniwersytetami kultury”. Jest w tym stwierdzeniu przekonanie o niebagatelnej roli muzeów w krzewieniu kultury, utrwalaniu jej materialnych przejawów oraz popularyzacji nauki i sztuki w społeczeństwie. Obok wartości poznawczych, muzea oferują też przeżycia natury estetycznej, które znacząco poszerzają horyzonty odbiorcy, stając się niekonwencjonalną szkołą zdobywania zintegrowanej wiedzy osobistej, wrażliwości  i doświadczeń wzbogacających osobowość.

Czy moje życie jest łagodne, pokorne, bez zadzierania nosa i zadęcia? Spróbujmy zobaczyć ewangelizacyjne papieskie zachęty do odwagi i pokory w naszym kraju.

Szybko skończył się karnawał. Beztroskę wymieniam na wysiłek i skupienie. Tradycyjnie próbuję sformułować jakieś postanowienia. Przyglądam się sobie, rozpoznaję wady i zalety. Szukam inspiracji i pobudzenia we właściwym kierunku.

„Dzień zaczął się źle i kończył się jeszcze gorzej. Jak zwykle autobus był przepełniony. Podczas gdy popychano mnie na wszystkie strony, mój smutek wzrastał. Nagle usłyszałam głos dobywający się z przedniej części autobusu: – Prawda, że piękny dzień?”

Starsi ludzie powiadali, że Zapusty trzeba świętować koniecznie, bo ci, którzy tego nie robią, w ciągu całego roku nie mogą obronić się od nieszczęść.

Każdy człowiek potrzebuje autorytetów i wzorców do naśladowania. Chrześcijanin czerpie przykłady od świętych, ale może też odwoływać się do postaci fikcyjnych – literackich czy telewizyjnych.

Im bardziej nam na czymś zależy, tym szybciej chcielibyśmy to osiągnąć i tym bardziej dłuży się oczekiwanie. Gdy prosimy o coś Pana Boga, musimy zrezygnować z patrzenia na zegarek...

Miłosierdzie nie jest łatwym imperatywem. Bo idea Roku Miłosierdzia, który będzie trwał do 25 listopada 2016 r., wykracza poza sprawiedliwość. Taka jest miłość, która nie zna granic. Tak mówi papież Franciszek.

Ponoć w naszym kraju wszystko można załatwić jedynie „po znajomości”: pracę, lekarza, bilety na koncert. Niektórzy uważają, że trzeba liczyć tylko na siebie. Jedni i drudzy nie mają racji...

Hierarchia kościelna nie zawiera sojuszy z władzą świecką i szanuje jej autonomię. Natomiast jest otwarta na współpracę dla dobra człowieka. Zabiera również głos w sprawach dotyczących prawa naturalnego, godności i wolności człowieka oraz poszanowania ludzkiego sumienia.

Otwarte 13 grudnia Bramy Miłosierdzia w naszych kościołach mogą zrobić dobry przeciąg w naszych duszach, w naszym życiu, sprawach osobistych i publicznych. Czy w obecnej sytuacji ostrego podziału Polski i Polaków nie najistotniejsze stają się uczynki miłosierdzia, które winniśmy czynić wobec ducha? Modlitwa za innych, gotowość do darowania urazów i win wobec nas uczynionych, pocieszanie strapionych?

Interesujące jest to, że relację między Bogiem a człowiekiem Eric Lionel Mascall starał się oświetlić relacją między wiecznością i czasem.

Globalne ocieplenie staje się tematem konferencji międzynarodowych. Papież też w II niedzielę Adwentu zachęcał, aby troska o stworzenie była zarazem przyjęciem skromnego stylu życia w duchu odpowiedzialności za ubogich i przyszłe pokolenia. Trzeba przestrzegać praw ustanowionych w przyrodzie przez Boga i odkrywać moralny wymiar życia – mówił papież Benedykt XVI. Poparł stowarzyszenie rodzin wielodzietnych: „Więcej dzieci, więcej przyszłości”. To aktualne bardzo dla Polski, która znajduje się na końcu statystki urodzeń w Europie.

Jestem przekonana, że znasz tego człowieka. A przynajmniej słyszałeś jego historię. Lubię czasami do niej wracać…

Bóg, wszechmocny i nieskończony w swej istocie, narodził się niegdyś w zwykłej pasterskiej stajni. Przyszedł na ten świat właśnie tam, abyśmy wśród różnych doczesnych dróg nie upadali w dążeniu do Niego, nie zbłądzili na trudnej i wymagającej drodze do nieba.

Nie pamiętam, kiedy wyruszyłem w tę podróż. Trwa już bardzo długo, niewiele zostało w głowie z jej początków. Na zewnątrz zimno, czasem śnieg, niekiedy deszcz, zazwyczaj wilgoć i wiatr. W środku jednak przytulnie, ciepło. Z tych dawnych lat zostały w pamięci wczesnoporanne codzienne wyprawy ze światełkiem w ręku.

Od ponad stu lat nie potrafimy wyobrazić sobie świąt Bożego Narodzenia bez choinki. Przypomina ona dwa zdarzenia: pobyt Adama i Ewy w raju oraz narodzenie Chrystusa. I właśnie te historie znajdują swoje odzwierciedlenie w wystroju bożonarodzeniowego drzewka.

Grudzień. Wciąż przemija cośkolwiek albo i więcej. Za nami spotkania, przyjaźnie, braterstwo, wieloraka wdzięczność i święty raban.

Radujemy się decyzją papieża Franciszka, który na nowego diecezjalnego biskupa toruńskiego wybrał biskupa pomocniczego diecezji pelplińskiej Wiesława Śmigla.

Pod koniec roku kościelnego koncentrujemy się wokół Jezusa Króla, który pokonał śmierć, szatana i starość. Naszym marzeniom przedstawił nową ziemię i nowe niebo. Do tego szczęścia daleko, skoro w ekologii i w edukacji martwi nas powszechne niszczenie.

Listopad mieniący się kolorami jesieni ma swój urok oraz kieruje naszą uwagę na przemijanie, śmierć i życie wieczne. Odwiedzamy cmentarze, by zadbać o groby bliskich i ofiarować im modlitwę.

Tego dnia drwale mieli wyjątkowo dużo pracy. Gdy wracali do domu, była już noc. Niebo było śnieżne i gwiaździste. Nagle coś błysnęło na wschodzie. Spadała gwiazda. Jasna i piękna. Nie gasła jak inne. Zmierzała konsekwentnie ku ziemi, aż spadła nieopodal.

Wracam nieraz myślą do okresu stanu wojennego w Polsce i wspominam, jak ważne dla nas były wówczas wszelkie gesty solidarności. Paczki z darami, listy z dowodami pamięci, audycje radiowe zagłuszanych stacji, słowa Papieża... Od kilkunastu lat żyjemy w wolnym kraju. Warto w tym kontekście zadać sobie pytanie – czy spłaciliśmy dług wdzięczności? Czy już w wolnej ojczyźnie pamiętamy o tych, którzy dzisiaj takiej pomocy oczekują?

W kraju niby bardzo katolickim, a jednak nie bardzo, skoro jest przyzwolenie wokół na wszechstronne męczenie bliźniego. Bliźni został pozbawiony świętości. Taki kierunek obrali niektórzy dziennikarze, stając się plotkarzami i nieprzyzwoitymi podglądaczami tego, co ludzie mają pod przysłowiową spódnicą lub w portfelu, kiedy jedzą, piją, przeklinają, bawią się. Nikomu nie przepuszcza się żadnej ułomności, żadnej skręconej kostki, żadnego poklepania po plecach; szczególnie politykom, posłom, tym na kierowniczych stanowiskach albo i nie, nawet gdy ktoś jest zwykłą nauczycielką lub szeregowym księdzem, może zostać wypromowana, wypromowany jako najgorszy etc.

Dzisiaj modne jest odwoływanie się do patriotyzmu, noszenie patriotycznej odzieży, manifestowanie swojej miłości do ojczyzny. Jest jednak taka sfera przywiązania do polskości, którą traktuje się po macoszemu – a mianowicie polska mowa. O pladze nieodmieniania nazwisk już tu pisałam, o nadużywaniu wulgaryzmów także. Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na katastrofę ortograficzną.