Ten felieton piszę na gorąco po powrocie z uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”, czyli Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza. Niezłomnych, zamordowanych 70 lat temu w majestacie prawa. Wówczas nie doczekali się katolickiego pochówku.


Ich ciała wrzucono do dołu cmentarnego, który później został przykryty chodnikiem, tak by nie tylko pamięć o nich została zdeptana, ale także by ich szczątki były na zawsze podeptane. Historia jednak zatoczyła koło i wydobyła na światło dzienne zarówno ciała, jak i ideały Żołnierzy Niezłomnych. Aby oddać im hołd, trzeba było ustawić się w kilkusetmetrowej kolejce do trumien i długo czekać na swoją kolej.
Podczas uroczystości po wielokroć powracało słynne przesłanie „Inki”: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”, a także pytanie: dlaczego trzeba było czekać aż 70 lat, by godnie upamiętnić Zmarłych. Pięknie zakończył swoje przemówienie prezydent Andrzej Duda, mówiąc: „Pogrzeb Danuty Siedzikówny «Inki» i Feliksa Selmanowicza «Zagończyka» przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 roku, nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów”.
Zebrani w Bazylice Mariackiej w Gdańsku i na tamtejszym Cmentarzu Garnizonowym zachowali się „jak trzeba”: przyszli tłumnie, przyjechali ze wszystkich zakątków Polski, tworząc współczesny Polaków portret własny – młodzi i starzy, rodziny z dziećmi w wózkach i osoby niepełnosprawne, kombatanci i harcerze, kibice i klerycy, mężczyźni w garniturach i kobiety w eleganckich strojach.
Szczególnie zapadła mi w pamięć drobna scenka, kiedy to rodzice delikatnie skarcili swoje maluchy, które korzystając z okazji, zaczęły zjeżdżać ze zjeżdżalni ustawionej w sąsiedztwie cmentarza, mówiąc im: „Jesteśmy na pogrzebie, to nie wypada!”. Tej niedzieli wszyscy wiedzieli dobrze, co wypada, by zachować się „jak trzeba”.

Zofia Pomirska






„Pielgrzym” 2016, nr 19 (699), s. 32

Ten felieton piszę na gorąco po powrocie z uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”, czyli Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza. Niezłomnych, zamordowanych 70 lat temu w majestacie prawa. Wówczas nie doczekali się katolickiego pochówku.