MOWA posła Leona Czarlińskiego, w obronie polskiego robotnika wygłoszona na posiedzeniu sejmu niemieckiego z dnia 21. z. m.

Dotychczasowy przebieg debaty, a mianowicie poruszenie kwestyi języka polskiego, zniewala mnie do poproszenia o głos.

REKLAMA

M. P. Poseł Zubeil wspomniał wczoraj o wielkich cegielniach w prowincyi brandenburskiej i stawił potem słuszne żądanie, aby zmuszono prawem pracodawców do ogłoszenia robotnikom polskim przepisów, dotyczących ochrony pracujących, także i w języku polskim. Uważam, że żądanie takie rozumie się samo przez się, a jest to tylko charakterystycznem, że w państwie cywilizowanem trzeba wogóle domagać się czegoś podobnego, jeżeli inaczej przepisy nie mają być tylko „ozdobą”.

Żądanie to jest już dla tego uzasadnionem, ponieważ robotnicy nie wychodzą w odległe okolice tylko dla uciechy, lecz że ich się tam raczej przywabia. Jestem ciekawy, jakby się ukształtował zawód ceglarski, wogóle cały przemysł niemiecki, i czyby znajdował się w stanie tak kwitnącym bez robotnika polskiego!

Próbowano wprawdzie w różny sposób zastąpić robotnika polskiego włoskim lub szwedzkim, tak dalece, że w projektach tych fantastycznych doszło do formalnej nierzetelnej konkurencyi. Wyższy urząd górniczy wydał też rozporządzenie, aby usunięto z stanowisk więcej odpowiedzialnych ludzi, nie znających języka niemieckiego. Tego jednak nie było można wykonać; panowie dyrektorzy dowiedli przekonywająco, że przeprowadzenie rozkazu tego nie będzie z korzyścią. Związek centralny płócienników zaprotestował także przeciw zakazowi, zabraniającemu dalszego dopuszczania robotników polskich.

Mości Panowie! Także inny jeszcze poseł zaznaczył słusznie, że w dzielnicach polskich prawa polskich robotników istnieją tylko na papierze. Nie ogłasza się bowiem nawet przepisów, wydanych w celu ich ochrony w języku polskim i nie ustanawia się urzędników, którzyby władali językiem polskim. Wprawdzie pan poseł Möller oświadczył się przeciw temu, zaznaczając, że w państwie niemieckim prawa winny być ogłaszane tylko w języku niemieckim. Pytam tedy, czy w państwie cywilizowanem nie trzebaby się starać o to, aby zachować poszczególnym plemieniom ich język i uczynić im prawa zrozumiałemi? Sądzę, iż to jasnem jest, jak na dłoni. Sądzę, że mamy w Niemczech powagę, która powinna starać sie o to, by uszanowano najnaturalniejszy środek porozumienia się, jaki dano człowiekowi. (…)

/2 lutego 1899 r./

„Pielgrzym” 1999, nr 2 (238), s. 15

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *