Teoria chaosu i efekt motyla – Zofia Pomirska

Juliusz Słowacki porównał kiedyś życie człowieka do kunsztownego dywanu tkanego przez Wiekuistego. Z jednej strony plątanina nici, jakiś chaos, którego rozplątać i zrozumieć nie można – to jest ta strona, którą niejednokrotnie widzimy w swoim życiu. Jednak każdy dywan ma swoje dwie strony i ta druga – wierzchnia strona – ukazuje cały sens i piękno tej plątaniny. Tam ukazują się konkretne kształty, wzory, piękno splecionych nici, czyli sens wynikły z tej zawiłości splotów – i tę stronę widzi Bóg.

REKLAMA


Ta metafora przyszła mi do głowy, kiedy zaczęłam analizować wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnich czasach w naszej ojczyźnie. Przedziwna plątanina dobra i zła. Z jednej strony niepokoje społeczne, czarne marsze, kataklizmy klimatyczne, z drugiej – dawno niewidziane poruszenie Ducha, objawiające się choćby w tak spektakularnych akcjach modlitewnych jak „Wielka Pokuta” czy niedawny „Różaniec do Granic”.

Kiedy 7 października stałam na plaży wśród tłumu modlących się osób, nie potrafiłam powstrzymać wzruszenia. Miałam nieodparte wrażenie, że uczestniczę w czymś wyjątkowym, czymś, co „zmienia oblicze ziemi”. Jak wówczas, gdy w 1979 roku na Placu Zwycięstwa Polacy dostrzegli swoją godność i siłę płynącą z Krzyża, tak i teraz milionowe rzesze modlących się dostrzegły moc różańca i miały odwagę odpowiedzieć na fatimskie i gietrzwałdzkie przesłanie Maryi. Rodzice z dziećmi w wózkach i starsze panie wsparte na laskach, nastolatki i studenci – wszyscy kurczowo zaciskający dłonie na różańcu.

Nie wiemy, czy w ten sposób zmieniliśmy plątaninę dziejów. Ale skoro tak zwany efekt motyla pokazuje, jak pozornie nieważne zdarzenia i błahe decyzje wywołują prawdziwe rewolucje, to możemy się spodziewać, że tak ważne dzieła płynące z natchnienia Ducha św. nie pozostaną bez echa.

Zofia Pomirska


„Pielgrzym” 2017, nr 22 (728), s. 32

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.