Modlitwa ustna – ks. Rafał Barciński

„Modlitwa jest życiem nowego serca” (KKK 2697). Piękne jest to katechizmowe zdanie. To charakterystyka życia chrześcijanina. Inaczej mówiąc – chrześcijanin bez modlitwy jest jak trup. Św. Grzegorz z Nazjanzu powie: „Trzeba przypominać sobie o Bogu częściej niż oddychamy”. Warto jednak dobrze się przypatrzeć nie tylko, czy modlitwa jest obecna w naszym życiu, ale jak ona wygląda. Katechizm podaje nam żywą tradycję Kościoła, w której są różne formy życia modlitwy: ustna, medytacyjna i kontemplacyjna (zob. KKK 2699). Zatrzymamy się przy pierwszej formie.

REKLAMA


 Znamy dobrze spotkanie Jezusa z Nikodemem (por. J 3, 1–20). Dla mnie jest to pewien obraz, może i nawet wzór modlitwy ustnej, która nie jest tylko zewnętrznym odmawianiem czegokolwiek. Oto Nikodem przychodzi do Jezusa w nocy, pewnie z obawy przed swoimi ziomkami, żeby Go nikt nie widział. Nie to jednak w rozważaniu modlitwy jest najistotniejsze. Chodzi raczej o to, że Nikodem jest poruszony działalnością Jezusa i pod wpływem tego, co Jezus zdziałał, zaczyna do Niego mówić, zaczyna Go pytać. Widzimy zatem, że uprzedzająca jest łaska – pragnienie spotkania z Tym, który czyni wielkie rzeczy. Potem jest dialog, jakże ciekawy, który kończy się tak naprawdę dopiero pod krzyżem Jezusa, gdzie Nikodem przychodzi razem z Józefem z Arymatei, już otwarcie, po ciało Jezusa. Modlitwa poprowadziła Go do przemiany serca, życia, do nawrócenia. Tak może być – i nawet powinno – nie tylko z naszą modlitwą medytacyjną, ale każdą, również ustną. Katechizm podkreśla, że „najważniejsza (…) jest obecność serca przy Tym, do którego mówimy na modlitwie” (KKK 2700). Jednocześnie przypomina słowa św. Jana Chryzostoma, który zwraca uwagę, że wysłuchanie naszej modlitwy „nie zależy od liczby słów, lecz od zapału naszych dusz” (za: KKK 2700). Zatem nasza modlitwa ustna jest o tyle dobra, o ile wypływa z serca, z głębi duszy i jest zanoszona z wiarą (por. KKK 2703). Na zewnątrz mam wyrażać to, co dyktuje mi serce, co podpowiada mi moje wnętrze. Jak ważne jest zatem, aby modlić się „w Duchu i prawdzie” (J 4, 23). Warto powiedzieć Panu o swoich odczuciach, ale też skoncentrować się na Nim samym, dać się pociągnąć Jego działaniom, Słowu. Mówi Pismo: „Z obfitości serca mówią usta” (Łk 6, 45). Przypatrz się więc swojej modlitwie ustnej. Co mówisz do Boga i z czego to wypływa? Czy mimo wszystko zanim zaczniesz mówić, nie powinieneś wpierw usłyszeć Boga? Pamiętaj, najważniejsza jest „obecność serca” i stawanie w prawdzie. „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1).

ks. Rafał Barciński


„Pielgrzym” 2016, nr 24 (704), s. 9

 

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.