Mesjański dar mądrości, czasu i łaski

List Biskupa Pelplińskiego na Boże Narodzenie Roku Pańskiego 2009

REKLAMA


Umiłowani w Panu bracia prezbiterzy i wszyscy wierni Kościoła Pelplińskiego!
Boże Narodzenie to taki czas, kiedy refleksja nad przemijaniem zatrzymuje się w miejscu, bo oto stajemy u początków drogi Chrystusa, czyli u początków nowej historii zbawienia, spełnionej w Jezusie Chrystusie, spełnianej także na każdym z nas. Dlatego Boże Narodzenie ma swój szczególny urok. Owszem, widzimy wciąż to samo cudowne Boskie Dziecię, ale wiemy, że trzeba na Nie patrzeć wzrokiem Ewangelistów, którzy pisali o dzieciństwie Chrystusa po zmartwychwstaniu, a więc wiedzieli, że to Dziecię leżące w żłobie, bezradne i czekające na ludzką pomoc, jest znakiem miłości Boga, który nas tak umiłował, że Syna swojego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3,16). Nie chcemy zginąć, więc dlatego wierzymy.

  1. Jezus rozwija się w latach
    Dzisiaj pragnę z wami, drodzy diecezjanie, zatrzymać się nad swego rodzaju summarium, jakie przekazał św. Łukasz w swojej Ewangelii dzieciństwa. Pisząc o Jezusie już dwunastoletnim, że kiedy wrócił do Nazaretu ze swoimi rodzicami, którzy Go szczęśliwie odnaleźli w świątyni Jerozolimskiej, czynił postępy w mądrości, w latach oraz w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,52). Najpierw chcę mówić o czasie, jaki wpisał w historię ludzkości Jezus Chrystus.
    Bóg jest ponad czasem, ale ma też swój czas dla nas. Mówimy, że jest to czas zbawczy. To nie jest tylko suma wydarzeń czy mknących obok nas spraw, ale jest to nieustanna obecność Boga, który jest dla swojego ludu wciąż tym samym, niestrudzonym Zbawicielem.
    Jezus ma swój czas. Wiemy o tym doskonale z historii, że był to czas, który oznaczał dla ludzkości przełom między Starym a Nowym Testamentem. Uroczyście to celebrowaliśmy przed niemal dziesięcioma laty, obchodząc Rok Jubileuszowy 2000. Wtenczas dotykaliśmy tych spraw wprost empirycznie, nawet pomagając sobie takimi szczegółami jak procesja z Dzieciątkiem i wnoszenie Go do żłóbka, żeby zobaczyć, iż to wszystko działo się dla ludzi i miało swój czas. Kiedy Jezus zaczął działalność publiczną, miał lat około trzydziestu, tak pisze św. Łukasz, jakby bał się sprecyzować, ile tych lat było dokładnie. Nie jest to pewnie najistotniejsze. Ważne jest to, że miał wtedy tyle lat, ile dla nauczania wymagało prawo tamtego czasu. Jezus ma więc swój czas, a  Ewangelista mówi nadto, że Jezus rozwijał się w latach, co oznacza, że Jego czas owocował wciąż nowymi dokonaniami, że czas w Jego życiu wypełnił się tak jak wypełniła się w ogóle historia ludzkości. Gdy nadeszła pełnia czasu, pisze św. Paweł w Liście do Galatów (4,4), zesłał Bóg Syna swego zrodzonego z niewiasty. A więc pełnia czasu, to znaczy skuteczne i radosne wyczekanie Mesjasza, który przyszedł i pozostał. Lata Jezusa Chrystusa i Jego czas, jest dla nas podstawą naszego rozliczania się z czasu. Jesteśmy bowiem włączeni w czas chrześcijańskiego trwania z Chrystusem w Jego nauczaniu i w Jego wymaganiach, które stawia każdemu, kto do Niego przychodzi.
  2. Pomnażanie mądrości
    Chodzi za mną od lat to dziwne stwierdzenie Konrada w Mickiewiczowych Dziadach, który w Wielkiej Improwizacji, chcąc dokuczyć Panu Bogu stwierdza:
    Kłamca kto ciebie nazywał miłością,
    Ty jesteś tylko mądrością
    (Dziady, cz. III, Wielka Improwizacja, ww. 190-191). Bóg, owszem, jest miłością, ale jest też mądrością, jest wszechmocą, jest życiem. Ma wiele przymiotów, nie można wykluczyć żadnego z nich, bo one się wzajemnie dopełniają, tworząc wspaniałą syntezę, która tylko u Boga może być wiarygodna.
    Mądrość w pewnym momencie historii Starego Testamentu staje się synonimem samego Boga. Natchniony autor prosi, aby Bóg dał mu mądrość, która razem z Nim zasiada na tronie (Mdr 9,4).
    Mądrość zaprasza ludzi do siebie, mądrość przygotowała ucztę, zbudowała wspaniały dom dla wszystkich, którzy jej szukają. A więc jest to Bóg, który dzieli się mądrością z ludźmi po to, aby oni także byli mądrzy (por. Prz 9,1-6). Pięknie przełożyła tę myśl na język poezji współczesna pieśń religijna, dopowiadając, że ta Boża mądrość udziela się nam w darze Eucharystii:
    Mądrość stół zastawiła obficie
    i na święto zaprasza swój lud.

Przychodźcie na ucztę Syna Bożego,
przyjmijcie ten chleb, co Pan daje nam.
Mądrość to jest ten Boski przymiot, który oznacza widzenie spraw w tym świetle, w jakim Bóg je objawia. W Jezusie Chrystusie objawiła się Boża mądrość, ponieważ doskonale wypełnił na sobie posłanie, które oznacza odkrywanie człowieka i jego dróg po to, by nasze drogi do Boga stały się równie oczywiste.
Niech zatem mądrość, którą odkrywamy w Bogu i w Jego planach zbawczych, pozwoli nam dzień Bożego Narodzenia przeżyć tak serdecznie, że będziemy świadomi, iż wszystko to, co stało się w Jezusie Chrystusie, nie jest wydarzeniem obok nas, ale dla nas. Jest to wydarzenie wpisane Bożą mądrością w historię człowieka.
Drodzy rodzice, stając przy żłóbku, pokłońcie się Panu, prosząc o mądrość dla siebie i dla swoich dzieci. Bądźcie mądrymi przewodnikami i nauczycielami swoich dzieci, a wy, drodzy młodzi przyjaciele, proście o łaskę mądrości wykorzystania czasu i o mądre decyzje, w których znajdzie swoje potwierdzenie wasz szacunek dla prawdziwych wartości życia.

  1. Łaska u Boga i u ludzi
    To stwierdzenie jest dość oczywiste, ale i zagadkowe. Jak mógł znajdować Jezus Chrystus łaskę u ludzi albo u Boga? Przecież był Bogiem. Owszem, pamiętajmy zawsze o tym, że mówiąc o Chrystusie, nie możemy zapomnieć, iż jest to jedna osoba Boska, ale ma dwie natury: Boską i ludzką. Trzeba więc wiedzieć to, że Jezus Chrystus szukał drogi do zjednoczenia się z ludźmi, ale także do wspólnoty z Ojcem, by znaleźć Jego łaskę. Dlatego modlił się często, wiele razy przywołując intencje bardzo podstawowe i bliskie sobie, to znów modląc się niejako uniwersalnie, kiedy na przykład uczył apostołów, i nas nauczył, przepięknej modlitwy do Ojca, który jest w niebie. Był więc solidarny z ludźmi w odkrywaniu Boga.
    Ojciec Święty Jan Paweł II, kiedy zaczynał swój pontyfikat, w przemówieniu na placu św. Piotra w Rzymie życzył wszystkim, aby nie mieli lęku przed Chrystusem: nie bójcie się Chrystusa, otwórzcie Jemu drzwi, owszem, otwórzcie je na oścież. Są ludzie, którzy chcieliby się ukryć przed Chrystusem, znajdując sobie wygodne miejsce i dogodną posadę, byle czuć się bezpiecznie. Chrystus nie niweczy naszego bezpieczeństwa ani nie niweczy naszego pokoju, przeciwnie – wnosi swój pokój, czyli prawdziwy pokój z Bogiem. Dlatego nie bójmy się Chrystusa, nie ulegajmy nastrojom takich fobii, które prowadzą do wykreślenia Chrystusa, a nawet do prześladowania Jego wyznawców. Nie bójmy się Chrystusa ani Jego znaku – krzyża. Tak się niektórzy ludzie zawzięli na znak krzyża, żeby go koniecznie usunąć z pola widzenia człowieka, bo przeszkadza. Ludzie wieszają czy wystawiają na publiczny widok wiele znaków i to jakoś nie przeszkadza, nawet kiedy obraża uczucia, a co najmniej godzi w estetykę, ale krzyż bywa postrzegany jako zawada w drodze do wyciszonego, błogiego spokoju. Z krzyżem walczy się wtedy, kiedy on niepokoi sumienie, bo ukazuje Bożą rzeczywistość. Krzyż jest znakiem wszechstronnym, który wpisuje się w historię człowieka, tak jak drogowskaz wpisuje się w nasze drogi. Bądźmy zatem wdzięczni Panu Bogu, że wybrał dla swojego Syna akurat taką drogę ludzką, która oznacza Jego zwyczajne, ludzkie przyjście na świat.
    Boże Narodzenie to jest dla nas lekcja pokory Syna Bożego. Jesteśmy skłonni tę pokorę przekrzyczeć naszymi kolędami, zwyczajami świątecznymi, upominkami. To wszystko ma swoje dobre miejsce, ale nie może być okazją do tego, ażeby przeoczyć to, co istotne, mianowicie obecność Boga-Człowieka w naszej ludzkiej historii.
  2. Tajemnica Słowa
    Słowo kojarzy się nam z wyrazem, ale w mentalności semickiej, słowo to przede wszystkim wydarzenie albo sprawa. Takim wydarzeniem jest stworzenie świata, misja proroków, wreszcie sam Chrystus. Prolog Ewangelii św. Jana jest hymnem o Słowie, którym jest Chrystus.
    Zasadą wszystkiego jest to, że Bóg stworzył świat. W Prologu Słowo wyznacza początek wszystkiego i zasadę wszystkiego, co spełnia się w  całym planie zbawczym.
    Historia Słowa to przede wszystkim objawienie życia, a dalej uniżenie się Słowa aż do faktu, że Ono stało się ciałem i zamieszkało między nami. Mojżesz dał tylko Prawo, natomiast Chrystus daje łaskę i prawdę, a więc daje odkupienie. Chrystus daje obraz Ojca, bo przed Nim Ojca nikt nie widział.
    Słowo, które zstępuje, jest także Słowem, które powraca, jak deszcz, który zrasza ziemię i znów powraca, ażeby ożywiać ją kolejnym darem. Chrystus, gdy wypełnił swoją misję wobec ludzi, wraca do Ojca, aby znów służyć człowiekowi.
    Boże Narodzenie ukazuje Chrystusa w Jego ziemskim posłaniu, ale trzeba nam wychylić się ponad to, co jest tylko żłóbkiem, grotą, upokorzeniem Syna Człowieczego. Trzeba zobaczyć także drogę do Jego chwały, która zaczyna się w Betlejem. Stąd też niech Boże Narodzenie będzie dla nas okazją, byśmy klękając przy żłóbku, umieli dostrzec zawsze wielki Majestat Bożej prawdy.
    Moi drodzy w kapłaństwie bracia prezbiterzy, umiłowani w Panu wierni Kościoła Pelplińskiego. Kończąc te Bożonarodzeniowe refleksje, pragnę wam przekazać najlepsze życzenia, tego wszystkiego, czym dla nas ma być zadanie, by czynić postępy w latach, mądrości, w łasce u Boga i u ludzi. Niech to Boże Narodzenie będzie na nowo odkrywaniem Bożej prawdy o człowieku cudownie stworzonym, a jeszcze cudowniej odkupionym. Niech Boże Dziecię, które jest tak bliskie nam przez znak betlejemskiego żłóbka, wyznacza drogę do uczestnictwa w bóstwie Jednorodzonego Syna Bożego. Życzę wszystkim świąt radosnych, pogodnych, pełnych Bożego Ducha. Niech także odwiedziny świąteczne, jakie będziemy przeżywać u siebie czy w gościnie, będą dla nas okazją do radości wielorako pomnożonej dzięki odkryciu tego, co to znaczy dobra nowina o Bogu, który przynosi człowiekowi pokój, szczęście, radość.

Pelplin, Boże Narodzenie 2009.
† Jan Bernard Szlaga
Biskup Pelpliński

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.