Bycie matką to wielka sprawa. Macierzyństwo jest bowiem darem Boga, w którym każdy z nas uczestniczy już przez fakt swego poczęcia, narodzin i życia. Nie sposób wyrazić istoty macierzyństwa, gdyż – obok ojcostwa – dosięga ono samego szczytu ziemskiego powołania kobiety i mężczyzny.


Matka i ojciec winni ukazywać „swoim dzieciom macierzyńskie i ojcowskie oblicze Pana” (Franciszek). Nie da się oderwać sprawy człowieka od tematu kobiecego geniuszu, jakim jest zdolność przekazywania i podtrzymywania życia. Każde macierzyństwo jest też wielką tajemnicą Boga Ojca. Cóż dopiero powiedzieć o Bożym macierzyństwie Maryi? Jak wyrazić Jej tajemnicę? Jak głęboko musiał być złożony w Bożym Sercu ów zamiar, mocą którego „pokorne stworzenie zrodziło Stworzyciela świata!” (św. Jan Paweł II). Maryja jest Matką Boga. Z tego powodu nasz umysł nie może pojąć Jej wielkiej tajemnicy. „Z faktu, że Maryja jest «Matką Boga», wynikają wszystkie pozostałe aspekty Jej misji; podkreślają je tytuły, jakimi wspólnota uczniów Chrystusa czci Ją w każdym zakątku ziemi” (św. Jan Paweł II). Tytułami tymi są przede wszystkim: Niepokalana, zawsze Dziewica oraz Wniebowzięta.

W tajemnicę Maryi, Jej osoby i świętego życia, wpisuje się także Jej śmierć – jako akt ostatecznego i absolutnego oddania Bogu – oraz Jej Wniebowzięcie. Dlatego w samym centrum lata, kiedy wielu z nas korzysta jeszcze z czasu urlopów, inni zmagają się już – lub wciąż jeszcze – z pracą, Kościół zaprasza wiernych do radości świętowania i uwielbiania Boga w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Oto bowiem znów „przyszła chwila powiedzenia całej ludzkości, że Matka Słowa Wcielonego została wprowadzona do nieba” (św. Bernard). Przyszedł czas ogłoszenia światu, że nasza Matka została wyniesiona do niebieskiej chwały. „Chwila” ta jest doniosła i uroczysta, ale także bardzo potrzebna i oczekiwana, choć może przez wielu nieświadomie. Tyle naszych myśli prawie pełza po ziemi. Stąd wiele w nas niepokoju o jutro i mrożącego lęku o dalszą przyszłość. Potrzebujemy ukojenia i pociechy płynącej z wyniesienia naszej Matki – depczącej głowę węża (Rdz 3,15), zwodziciela i kłamcy niosącego smutek – do chwały nieba.

Wniebowzięta – nasza czuła Matka

Wielki apostoł pokoju, bł. Paweł VI, stwierdził: „Tajemnice Maryi nie odnoszą się wyłącznie do Jej osoby, ale dotyczą w określony sposób przeznaczenia rodzaju ludzkiego, naszego przeznaczenia, ponieważ wiążą się ściśle z zagadnieniem naszego stosunku do Boga i naszego zbawienia”. Ostateczny moment ziemskiego życia Maryi jest bowiem „momentem największej pełni i doskonałości, największego podobieństwa do Chrystusa i największej bliskości Boga” (bł. Paweł VI). Owo upodobnienie do Odkupiciela i przeżywanie bliskości z Trójjedynym Bogiem w ojczyźnie niebieskiej jest przecież powołaniem każdego człowieka. Jeśli więc szukamy rzetelnych odpowiedzi dotyczących sensu naszego życia, naszej wieczności – w kontekście tego wszystkiego, co przechodzimy na ziemi, nie możemy zapomnieć o Wniebowziętej Matce Odkupiciela ludzkości i pierwszej odkupionej. Bowiem w „chwalebnym epilogu życia Maryi streszcza się cała doktryna na temat ludzkiego życia” (bł. Paweł VI). Gdy przyświeca naszym wyborom i zmaganiom z codziennymi trudnościami jaśniejące chwałą nieba oblicze Niepokalanej, nie możemy upadać na duchu, tracić nadziei czy rezygnować z trwania w cnocie. Niepokalana jest przecież nie tylko Królową aniołów, ale jest i naszą zatroskaną, kochającą, najczulszą Matką. Św. Maksymilian M. Kolbe przypomina, że „życie jest drogą do nieba”. Maryja, którą on często czule nazywał Mamusią, jest z nami w tej drodze. A jak niegdyś stała pod krzyżem Syna, tak teraz jest z nami. Towarzyszy nam na drodze ziemskich trudów oraz duchowych walk. Jest też pod krzyżem każdej żony i męża, każdej matki i ojca. Jest pod krzyżem każdego dziecka i starca.

Pamięć o Wniebowziętej jest dla nas szansą uchronienia się przed wielkim zagrożeniem. Nie często człowiek współczesny zastanawia się nad kresem swego ziemskiego żywota. A przecież każdy ma świadomość, że kiedyś ów kres nastąpi. Dlatego nierzadko spotykamy ludzi budujących „cały gmach swojej myśli, moralności i działalności na kruchych podstawach ulotnego czasu” (bł. Paweł VI). Czyż można się dziwić, że niebawem gmach ten legnie w gruzach, jak zamek z piasku (zob. Mt 7,26–27)? Może i nam samym przytrafiło się w „życiowej karierze” wykreślić już niejeden „projekt” takiej budowy? Jak dobrze, że ostatecznie „architektem i budowniczym [naszego wiecznego domu] jest sam Bóg” (Hbr 11,10).

Niepokalana Matka Zmartwychwstałego

Wniebowzięta pragnie ukierunkować nas na Chrystusa, „Pierworodnego spośród umarłych” (Kol 1,18). Arnald z Chartres przypominał, że na Kalwarii Maryja złożyła razem z Synem swą matczyną ofiarę miłości. Dlatego dostrzegał w tajemnicy krzyża „dwa ołtarze: jeden w Sercu Maryi, a drugi w ciele Chrystusa. Chrystus składał w ofierze swoje ciało, Maryja – swoją duszę”. Stojąc pod krzyżem Syna, Niepokalana duchowo zjednoczyła się z męką Syna. Rozpięte na krzyżu Ciało Jednorodzonego oraz Jej Niepokalane Serce połączyło oddanie Ojcu, wzajemna miłość oraz błaganie za grzesznym światem. „To, o co prosi Matka, Syn potwierdza, a Ojciec daje” (De septem verbis Domini in cruce).

Udział Niepokalanej w zmartwychwstaniu Syna wyraża się w Jej Wniebowzięciu z duszą i ciałem. Jak zmartwychwstanie Chrystusa stanowi bezsporne potwierdzenie przyjęcia przez Ojca ofiary Syna, tak przyjęcie do chwały nieba z duszą i ciałem Niepokalanej Maryi, Matki Odkupiciela, można traktować jako przyjęcie przez Ojca Jej ofiary. Wniebowzięcie jest też ostatecznym potwierdzeniem, że Jej matczyne Serce – przebite mieczem boleści (zob. Łk 2,35), zawsze stanowiło Boży dom na ziemi. Maryja Panna jest „ogrodem zamkniętym” i „zdrojem zapieczętowanym” (por. św. Ludwik M. Grignon de Montfort). To stanowi część Jej tajemnicy, którą w swym miłosierdziu powierzył nam wraz z Niepokalaną Trójjedyny Bóg. Aby żyć tajemnicą Maryi potrzebujemy wielkiej pokory (por. Łk 1,48) oraz światła Ducha Świętego. Niepokalanie Poczęta jest bowiem Jego Oblubienicą i nie można Jej poznać bez Jego wsparcia i prowadzenia.

Ziemskie owoce macierzyństwa Niepokalanej

Wzięcie do nieba Maryi możemy rozumieć jako swego rodzaju zakończenie Stwórczych „zmagań o odkupienie ludzkości, w których Maryja uczestniczyła z wielkoduszną mi­łością” (św. Jan Paweł II). Poprzez Wniebowzięcie Matka Odkupiciela w sposób szczególny uczestniczy w zmartwychwstaniu Chrystusa oraz uprzedza zmartwychwstanie innych odkupionych przez Niego (por. KKK 966). Jako jej dzieci jesteśmy wezwani do budowania „nowego świata, do pracy nad tym, aby pewnego dnia stał się «światem Bożym», światem, który przewyższy wszystko, co my sami moglibyśmy zbudować” (Bene­dykt XVI). Nie możemy jednak budować owocnie bez naszej Matki, Niepokalanej i Wniebowziętej. To w Niej bowiem odnaleźć możemy „urzeczywistnienie ludzkiego stworzenia według «świata Bożego»” (Benedykt XVI). Budowanie bez Maryi Panny byłoby lekkomyślnością i oznaką braku zaufania wobec przedwiecznych planów Stwórcy.

Wniebowzięta jest nową Ewą, wsłuchaną i posłuszną swemu Panu (por. Łk 1,39). Dlatego z Bożego upodobania „w chwale niebios, u boku zmartwychwstałego Chrystusa znajduje się też kobieta wskrzeszona z martwych – Maryja: nowy Adam i nowa Ewa, pierwociny powszechnego zmartwychwstania ciał, które stanie się udziałem całej ludzkości” (św. Jan Paweł II). Oto wypełnienie słów Stwórcy, które wobec pierwszego Adama i pierwszej Ewy usłyszał zwodziciel i kłamca: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę»” (Rdz 3,15).

Niepokalanie Poczęta, jako zawsze słuchająca, posłuszna i wierna, jest Matką Kościoła. Wciąż nas rodzi w swym Niepokalanym Sercu i karmi, jak niegdyś karmiła Syna Bożego. Jej matczyna troska zmierza do tego, aby przedstawić nas Synowi jako słuchających, posłusznych i wiernych. Pragnie nas Jemu oddać jako Jej oddanych, a przez to odzwierciedlających Jej cnoty. Gdy bowiem oddajemy się Maryi, w rzeczywistości jakby rzeką Jej nieskalanej i po ludzku absolutnej miłości wpływamy do Serca Boga.

Matka wszystkich Bożych dzieci

Kościół z wielką czcią broni godności każdego ludzkiego życia. Przy okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny warto przypomnieć sobie bardzo konkretnie o najmniejszych dzieciach, o naszych córkach, synach, braciach i siostrach, wnuczkach i wnukach, które żyły bardzo krótko, bo odeszły przed swoim narodzeniem. My nie zdążyliśmy ich poznać. Może nie nadaliśmy im jeszcze imienia, bo nie dane nam było poznać nawet ich płci. Przy okazji uroczystości Wniebowzięcia pomyślmy o nich wszystkich, o każdym z nich z wielką miłością. Oddajmy je Niepokalanej, Matce wszystkich dzieci Boga. Ona je dobrze zna i otacza swą matczyną miłością. Ona zna je po imieniu i widzi je na dłoniach miłosiernego Ojca w niebie.

Nawet dzieci zmarłe przedwcześnie swoją śmiercią uczą nas, że niebo jest bliżej niż się nam wydaje. Nasze łzy to tylko potwierdzają, a pobożna tęsknota i chrześcijańska nadzieja spotkania całej rodziny w domu Ojca wciąż zmniejsza odległość nieba i naszej ziemi.

***

Wniebowzięta jawi się nam jako „żywa i prawdziwa, w nienaruszalności swej przedziwnej i czystej istoty, w duchowej i cielesnej piękności swego niepokalanego człowieczeństwa, w życiowym i estetycznym triumfie zmartwychwstania kobiety, najczystszej, najbardziej uroczej, najbardziej idealnej i realnej spośród tych, które ziemia kiedykolwiek zrodziła, kobiety, którą na zawsze ogarnęło niebo” (bł. Paweł VI). Serce Niepokalanej zawsze odzwierciedlało pierwotny i odwieczny zamysł Boga względem całego stworzenia. Zaś Jej życie, śmierć i to, co się po niej wydarzyło, odzwierciedlają Bożą dobroć i bezgraniczną miłość wobec każdego z nas. W końcu to nasza Matka!

ks. Sławomir Kunka






„Pielgrzym” 2016, nr 17 (697), s. 20-22

Bycie matką to wielka sprawa. Macierzyństwo jest bowiem darem Boga, w którym każdy z nas uczestniczy już przez fakt swego poczęcia, narodzin i życia. Nie sposób wyrazić istoty macierzyństwa, gdyż – obok ojcostwa – dosięga ono samego szczytu ziemskiego powołania kobiety i mężczyzny.