Niekatolickie męczenie bliźniego – ks. Franciszek Kamecki

W kraju niby bardzo katolickim, a jednak nie bardzo, skoro jest przyzwolenie wokół na wszechstronne męczenie bliźniego. Bliźni został pozbawiony świętości. Taki kierunek obrali niektórzy dziennikarze, stając się plotkarzami i nieprzyzwoitymi podglądaczami tego, co ludzie mają pod przysłowiową spódnicą lub w portfelu, kiedy jedzą, piją, przeklinają, bawią się. Nikomu nie przepuszcza się żadnej ułomności, żadnej skręconej kostki, żadnego poklepania po plecach; szczególnie politykom, posłom, tym na kierowniczych stanowiskach albo i nie, nawet gdy ktoś jest zwykłą nauczycielką lub szeregowym księdzem, może zostać wypromowana, wypromowany jako najgorszy etc.

REKLAMA


Co to znaczy? Że wykasowano z życia publicznego ewangeliczne „nie sądźcie”. Że prawie każda ocena moralna bliźniego jest dopuszczalna i bezkarna. Mówi się: przecież za podawanie nieprawdziwych informacji o bliźnim jeszcze nie jestem kłamcą. Jestem dziennikarzem śledczym. Oczernianie, oszczerstwo to kategoria przestarzała – mówi się. Dlaczego? Zabójstwo bliźniego ogranicza się w dyskusjach do fizycznego zgonu, gdy tymczasem w Biblii jest ono rozszerzone na słowa zabójcze, jeżeli podaje się nawet prawdziwe informacje o bliźnim, nikomu nieznane, złe, gorszące lub świadczące o jakimś epizodzie zdrady, wówczas bowiem odbieramy komuś dobre imię, którego dorobił się słowami i czynami przez wiele lat, wbijamy go w brudy, gnoimy jego gniazdo i jego krąg rodzinny. Po co mu przypominać, że coś złego zrobił 30-40 lat temu, chociaż obecnie stara się być przyzwoitym. Często nie pamięta dobrze, o czym i z kim rozmawiał. Ja też nie pamiętam, jakie buty nosiłem 40 lat temu. VIII przykazanie nakazuje, aby nie mówić fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu. Ganiąc zły czyn, nie obsmarować na czarno całego człowieka. Media ponoszą wielką odpowiedzialność za upowszechnianie złej opinii, a szczególnie za nieustanne odtwarzanie i tysiąckrotne powtarzanie tego tematu. Raczej ostrożniej. Katolicki pogląd to wyrozumiałość, rozgrzeszenie, przebaczenie. Nie podnosić kamienia na nikogo.
Źle, jeżeli odmawiamy całkowicie rozgrzeszenia. Niedobrze, jeśli nam brakuje miłosierdzia. Brakuje litości. Skąd taka bezwzględna sprawiedliwość? Najważniejsze nie mogą być jakieś dokumenty policyjne, esbeckie czy podglądanie bliźniego gdziekolwiek i kiedykolwiek. To przecież też jakieś naruszenie prawa, brak szacunku, molestowanie psychiczne. To rujnowanie osoby ludzkiej. Obok sprawiedliwości musi być miłość jako równorzędna i równoczesna druga zasada w katolickiej nauce społecznej. W sakramencie spowiedzi wychowawczo się odkłada nieraz rozgrzeszenie, niektóre grzechy są zastrzeżone nawet papieżowi, ale w niebezpieczeństwie śmierci każdego kapłan może rozgrzeszyć ze wszystkich grzechów.
Jan XXIII mówił, że w człowieku mogą być trzy strony antypatyczne i niedobre, trzeba wówczas odnaleźć tę czwartą stronę, którą można pokochać.

ks. Franciszek Kamecki


„Pielgrzym” 2009, nr 1 (499), s. 23

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz