Stifado

Czasami robimy dziwne rzeczy. Mój brat do wszystkiego dodaje majonez. Jeden z moich kolegów codziennie pochłania parówki. A koleżanka Małgosia na śniadanie i lunch je wciąż te same owsiane kulki z mlekiem, choć wcale nie jest na diecie.

REKLAMA

Cóż, każdy jest inny. Nasze kulinarne przyzwyczajenia czy wybory różnią się od siebie. Ja nie wyobrażam sobie, jak można żyć bez choćby odrobiny pleśniowego sera fourme d’ambert na grzance, dojrzewającej wędliny i oliwek, popitych czerwonym wytrawnym winem. Wegański hezbollah zaś je tylko to, co jest owocem, warzywem lub zbożem, a jogurt uważa za wyrób rodem z piekła. Ale ja nie o tym.

Chodzi mi o pewne związki pomiędzy składnikami, które na pierwszy rzut oka wydają się nam dziwne i kompletnie niepasujące do siebie, mniej więcej tak, jakby do portu USB w laptopie wciskać płytę gramofonową. (…)

 

 

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *