Chyba na początku Bóg w pewnym sensie stworzył jakby niebo i ziemię – widząc takie zdanie pewnie niejeden czytelnik złapie się za głowę, bo to przecież zakrawa na herezję.


Oczywiście, nie jest moją intencją gorszenie kogokolwiek, a w ten przejaskrawiony sposób chciałam zwrócić uwagę na zjawisko panoszące się w naszym języku, jakim jest asekuracyjny sposób wypowiedzi.
Według językoznawców, wyrazy takie jak „chyba”, „jakby”, „może” osłabiają wymowę treści, do których się odnoszą, i skutecznie rozmywają sens wypowiedzi. Niektórzy nie chcą dzielić się odważnymi poglądami czy wyrażać ostrych opinii, bo nie do końca są pewni swych racji bądź celowo nie zamierzają mówić czegoś wprost. Sięgnięcie po wspominane wyrazy sprawia, że nawet cięta replika czy wypowiedź tracą na wyrazistości. Można to także interpretować jako chęć ucieczki od jasności i jednoznaczności poglądów, jako swoiste tchórzostwo. Wyrażenia asekuracyjne typu: „chyba”, „możliwe”, „być może” zawsze jednak podkopują naszą wiarygodność.
Żeby uświadomić sobie, jak bardzo zmienia się treść wypowiedzi pod wpływem użycia tych „natrętów językowych”, wystarczy dodać kilka tego typu wyrazów np. do formuły przeistoczenia: To jest [chyba] ciało moje, które za was [może] będzie wydane. Brzmi okropnie, prawda?
Z rozmywaniem siły i znaczenia wypowiedzi spotkamy się dziś powszechnie. Nawet w poleceniach podręcznikowych unika się formy trybu rozkazującego, stosując formułę „spróbuj”, która jednak nie motywuje do działania.  „Może”, „w pewnym sensie” – to z kolei słowa stosowane często na usprawiedliwienie czyichś działań. (Tak na marginesie, niezłą ilustrację opisywanego zjawiska możemy zobaczyć, śledząc przesłuchania komisji do sprawy Amber Gold).
I chociaż, jak głoszą słowa pewnej kabaretowej piosenki sprzed lat: „Asekuracja, asekuracja, w pewnych wypadkach tkwi w niej racja”, to lepiej nie nadużywać jej w języku.

Zofia Pomirska






„Pielgrzym” 2017, nr 17 (723), s. 32

Chyba na początku Bóg w pewnym sensie stworzył jakby niebo i ziemię – widząc takie zdanie pewnie niejeden czytelnik złapie się za głowę, bo to przecież zakrawa na herezję.

Kuba. Gorzki smak cygar