Czy naprawdę żyjemy w czasach, gdy istotę przemyśleń człowieka można streścić za pomocą ikonki „lubię / nie lubię”?

Z jednej strony lukrowany świat kolorowych reklam – świat uśmiechniętych celebrytek z równie szczęśliwymi maluchami na rękach. Z drugiej – mniej wygodny, „niekomercyjny ” obraz, widoczny m.in. na forach.

Świeże, pachnące leśno-ogrodowe owoce, listki i kwiaty są dobrodziejstwem dla naszego zdrowia. Z całą pewnością mogą stanowić podstawę wiosennego jadłospisu.

Jest nieodłączną częścią naszego życia, towarzyszy nam niemal codziennie. Każdy z nas reaguje na niego inaczej. Walczymy z nim, i uznajemy za przyczynę wielu dolegliwości. Czy rzeczywiście zawsze jest zły? Jak rozpoznać, że dopadł nas stres? I jak sobie z tym poradzić?

Margherita Manchini, czyli św. Rita z miejscowości Cascia w Umbrii w środkowych Włoszech bywa nazywana patronką „spraw beznadziejnych”. Tak naprawdę jednak wskazuje na krzyż Chrystusa jako znak nadziei dla wszystkich, we wszystkich sytuacjach, choćby najtrudniejszych.

Żyjemy w dwóch światach. Tym rzeczywistym, realnym, który zobaczyłem w świątyni. I tym drugim, wirtualnym, stwarzanym przez media, w którym chodzi o stworzenie iluzji, która wielu ludziom daje poczucie realności.

Nie musimy już przygotowywać jedzenia w domu. Czy to zbyt odważna hipoteza? Wydaje mi się, że nie. I spróbuję to udowodnić.

Wszystkie mamy wielodzietne, które znam, łączy jedno – nieopisana wewnętrzna radość. Dla całości obrazu trzeba pewnie dodać i zmęczenie, ale co zaskakuje – tego zmęczenia po nich nie widać. Jest to ostatnia rzecz, o której mówią. Są zgodne w jednym – miłość męża i dzieci napełnia je niezwykłą siłą.

Pielgrzymka do Bingen