Życie powinno mieć sens

Wraz z mężem Tonym Halikiem przejechali cały świat. Ich program „Pieprz i wanilia” bił rekordy oglądalności. Dziś Elżbieta Dzikowska nadal jest w drodze: dokumentuje, fotografuje i pisze książki. Z podróżniczką i dziennikarką rozmawia Iwona Demska.

REKLAMA

 

– Czy to prawda, że urodziła się Pani w czepku?

– Tak było. Przechowywała go przez długie lata moja babcia, a potem nie wiem, co się z nim stało. Jeżeli nie zostałam przez ten czepek zaduszona, to się naprawdę wzmocniłam i wierzę, że mi służy do tej pory. Uważam też, że życie powinno mieć sens, a nadaje ten sens praca, kreacja i miłość. To moim zdaniem najważniejsze rzeczy w życiu. No i nie zapominajmy o uśmiechu, bo to najkrótsza droga do serca. Jak powiedział Gandhi: „Uśmiechając się dajesz tak wiele, a nie tracisz nic”. Z kolei chińskie przysłowie głosi, że jeżeli nie masz co podarować, to podaruj uśmiech. Myślę, że to prawda. Przekonałam się o tym wielokrotnie, a zwłaszcza w krajach wschodniej i południowej Azji, gdzie mieszkają ludzie biedni, ale uśmiechnięci. Ten uśmiech wyzwala taką otwartość, nawiązuje się znacznie lepiej kontakty.

– W latach pięćdziesiątych studiowała Pani dość niezwykły, jak na tamten czas, kierunek – sinologię, inaczej mówiąc: filologię chińską. Skąd ten dość egzotyczny wybór?

– To wynikało z moich rodzinnych przeżyć. Niemniej jednak ta sinologia wydawała mi się bardzo interesująca, bo była potwornie trudna. Był też oczywiście powód bardziej prozaiczny. Jako młoda, zaledwie piętnastoletnia dziewczyna, zostałam aresztowana z powodu przynależności do nielegalnej, antykomunistycznej organizacji ZEW – Związek Ewolucjonistów Wolności, i przez pół roku przebywałam w więzieniu na zamku w Lublinie, tam gdzie został rozstrzelany przez Niemców mój ojciec. (…)

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *