Liturgia słowa: Mdr 2,1a. 12-22; Ps 34 (33), 17-18. 19-20. 21 i 23 (R.: por. 19a); Mt 4,4b; J 7,1-2. 10. 25-30.


(J 7,1-2. 10. 25-30 – z Biblii Tysiąclecia)

 

7

Potem Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. 2 A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów.

10 Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie.

25 Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: «Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? 26 A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? 27 Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest». 28 A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: «I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. 29 Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał». 30 Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.


Rozważanie:

Jan Apostoł, który towarzyszył Jezusowi też w ostatnich dniach nauczania, opisuje istniejącą podówczas sytuację. Władze żydowskie chciały Jezusa zgładzić, ponieważ zagrażał ich autorytetowi. Nie tylko stawiał trudne i niewygodne pytania, ale stawiał też po znakiem zapytania ich wiedzę. Wydawał się być zbyt pospolitym nauczycielem. Podkreślali to podając w wątpliwość Jego boskie posłannictwo: „my wiemy, skąd On pochodzi”. Opanowani przesądem nie mogli dostrzec, jak Bóg działał przez Jezusa. Jezus zaś wzywał, aby odkryli obecność Boga w swym własnym życiu, a także starali się odkryć ją w życiu swoich bliźnich.
Dziś w Ewangelii św. Jan mówi o obawie Jezusa o swoje życie. Mówi też o Jego przezorności z tym związanej. Aby uniknąć agresji nie przebywa w okolicach zamieszkiwanych przez ludzi zbyt wrogich Mu. Na jedno z największych świąt żydowskich, Święto Namiotów, udaje się nie jawnie, ale po kryjomu. Nie cofa się jednak przed głoszeniem prawdy i wzywaniem do sprawiedliwości. Chociaż przeciwników Jezusa to drażniło tak dalece, że byli gotowi usunąć Go z życia publicznego, to jednak nie uczynili tego z obawy przed tłumem chętnie Go słuchającym.
Podobnie jak w życiu Jezusa, tak i w życiu Jego uczniów były różne sytuacje. Należy jednak zawsze wpatrywać się w życie Jezusa, badać swoje własne przekonanie i nigdy nie schodzić z drogi prawej. W życiu wiernych naśladowców Jezusa jest zawsze obecny sam Bóg.







Źródło: ks. Władysław Biedrzycki MSF, „Ewangelia w liturgii i życiu”, Pelplin 2013