Z życia Kościoła

Z życia diecezji

Szynka od szczęśliwej świni, wołowina pachnąca łąką i warzywa z przydomowego ogródka – tym chciałby karmić Polaków Jacek Chmarzyński, producent przetworów mięsnych z Osia, prywatnie miłośnik filozofii i tenisa stołowego. Rozmawiała Beata Dwornik.

– Zacznijmy od tego: co Pan dzisiaj jadł?

– Warzywa z ogródka mojego ojca i nabiał.

– Czyli nie mięso?

 

– Mięsa nie powinniśmy spożywać w nadmiarze. Najzdrowiej jest jeść mięso raz, najwyżej dwa razy w tygodniu, i najlepiej zdrowe przetwory najwyższej jakości.

– I Pana zakład właśnie taką żywność produkuje?

– Produkujemy trzy segmenty produktów. Jeden dla klienta, dla którego liczy się przede wszystkim niska cena. Drugi stanowią wędliny z tzw. średniej półki, ale w zasadzie powoli od tego odchodzimy. No i trzeci segment – produkty o najwyższej jakości, najlepsze, dla klienta poszukującego zdrowej, ekologicznej żywności. Zależy mi bardzo, żeby klient zadowalający się pierwszym segmentem produktów docelowo również przemyślał swoje wybory, bo w przyszłości i tak będzie musiał wydać pieniądze, choćby na służbę zdrowia. Uważam, że korzystniej jest kupić mniej produktów, ale jednak zdrowszych, o wyższej jakości, nawet za wyższą cenę. Warto więc zmienić stare przyzwyczajenia zakupowe. Według mnie społeczeństwo jest coraz mądrzejsze, i powoli te trendy się zmieniają. Ludzie starają się wybierać żywność zdrowszą, ekologiczną, wiadomego pochodzenia. Sam lubię wiedzieć, skąd pochodzi to, co jem. (…)

 

FELIETON / Elżbieta Ruman

Wszyscy jesteśmy aktorami

Prawda nie tylko wiedzie do wolności, ale jest również bezpośrednią drogą do samego Boga. Bez prawdy nie potrafimy rozróżniać dobra i zła. Jeżeli nie szukamy prawdy, stajemy się pełnymi lęku niewolnikami, którzy tylko udają, że naprawdę żyją.

FELIETON / Adam Hlebowicz

Jaki Gdańsk?

Gdańsk na przestrzeni dziejów zmieniał się parokrotnie.
Najpierw słowiański, potem krzyżacki, przez znaczną część swych dziejów kulturowo niemiecki, wreszcie pruski i nazistowski, na koniec niemal stuprocentowo polski.

FELIETON / Zofia Pomirska

Właściwa hierarchia?

„Gabrysia śpi ze mną w łóżku”, „Byłam z Józkiem na spacerze”, „Mój Felek nie lubi gotowanego mięsa” – wydawać by się mogło, że tak brzmią informacje o członkach czyichś rodzin, ale pozory mylą, gdyż w ten sposób wielu z nas coraz częściej mówi o zwierzętach domowych.

KULINARIA / Sławek Walkowski

Dziwna kuchnia to nie my

Taka jest prawda. W polskiej kuchni nic nie szokuje. Nie mamy sera z robalami, nie mamy pieczonych larw i gnijących ryb.
Całkiem niedawno na pewnym poczytnym portalu trafiłem na artykuł o polskich potrawach...

Temat aktualnego numeru

Społeczeństwo

Pielgrzymka do Bingen