„Do kąpiel i należy iść na czczo lub po lekkim śniadaniu i po naturalnym wypróżnieniu. Zanurzać się, wykonując kilka energicznych przysiadów” – radził w swoim poradniku XIX-wieczny berliński lekarz Ernst Horn. Dodawał, że niewłaściwie stosowana morska kąpiel może zaszkodzić, a nawet doprowadzić do śmierci.

22 czerwca rozpoczynają się wakacje. To czas wypoczynku nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale także okres urlopów, oraz krótkich – weekendowych „wypadów” poza miasto. Jedni ubierają trekingowe buty, zakładają plecaki i wyruszają na górskie i leśne szlaki. Inni wybierają się nad Bałtyk, wyposażeni w stroje kąpielowe i kremy do opalania. Obecnie traktujemy wypoczynek nad morzem jako coś naturalnego, nie zdając sobie sprawy, że moda na „zażywanie morskich kąpieli” rozpoczęła się zaledwie 200 lat temu. Jak bardzo XIX-wieczni kąpielowicze różnili od współczesnych?

Kąpiel dobra na... trąd

Przez całe wieki lęk przed morzem traktowanym jako groźny żywioł, nieprzewidywalny i nieprzyjazny człowiekowi był głęboko zakorzeniony w europejskiej kulturze. Zgodnie z średniowieczną wiedzą medyczną, kąpiele morskie uchodziły za wyjątkowo szkodliwe. „To tradycyjne podejście powoli zaczęło zmieniać się dopiero w XVII w. wraz z pojawieniem się pierwszych publikacji mówiących o dobroczynnym wpływie wody morskiej na organizm człowieka. Jednak moda na wypoczynek plażowy zaczęła kształtować się dopiero w pierwszej połowie XVIII w. w Anglii. Następnie nowy zwyczaj zaczął przenikać na kontynent – do Francji, Niemiec, Belgii, Holandii” – mówi dr Janusz Dargacz z Muzeum Gdańska. Trend nie ominął także Pomorza. W samym Gdańsku do 1939 r. funkcjonowało aż sześć kąpielisk – Jelitkowo, Brzeźno, Wisłoujście, Stogi, Sobieszewo i Westerplatte. Jednak największą popularnością na Wybrzeżu cieszył się Sopot. (…)

 

Wartościowa książka