Z żoną hazardzisty – psychologiem prowadzącym mitingi haz-anon dla rodzin i przyjaciół nałogowych graczy, o przyczynach i skutkach uzależnienia od hazardu, a także szansie wyzwolenia się z niego, rozmawia Anna Gniewkowska-Gracz.  Podstawową zasadą jednoczącą ludzi skupionych w strukturach haz-anon jest anonimowość. Chcąc ją uszanować, nie podajemy imienia i nazwiska naszej rozmówczyni.


– W grze i chęci wygrywania nie ma niczego złego. To przecież doskonała rozrywka i trening umysłowy. Jednak gra na pieniądze zgubiła już niejednego. Dlaczego ludzie uzależniają się od hazardu? Gdzie jest granica między przyjemnością a nałogiem, której nie należy przekraczać?
– Ludzie uzależniają się od hazardu z tych samych powodów co od alkoholu, seksu, pracy czy narkotyków. Uzależniają się, bo nie potrafią radzić sobie z emocjami. Na początku zwykle dane zachowanie dostarcza przyjemności, potem zamienia się w nałogowe regulowanie uczuć i w końcu staje się chorobą, jaką jest każdy rodzaj uzależnienia. A granica, której nie należy przekraczać dla każdego jest inna. Każdy z nas ma inne predyspozycje, inaczej radzi sobie w trudnych sytuacjach. Ktoś stracił pracę, więc podzieli się swą troską z przyjacielem i będzie szukał nowej posady. Ktoś inny pójdzie zagrać, napić się, kochać, pracować, czy wziąć „działkę”. Komuś urodziło się dziecko, więc urządzi przyjęcie z tej radosnej okazji. Ktoś inny pójdzie zagrać, napić się, kochać, pracować, czy wziąć „działkę”. Ktoś zgubi klucze, więc zgłosi to na policję i o swojej złości opowie koledze. Ktoś inny pójdzie zagrać, napić się, kochać, pracować, czy wziąć „działkę”. Każdy z nas ma swoją własną granicę, która jest we właściwym dla niego miejscu.

– Hazard to nałóg, który dotyka nie tylko samych graczy. Konsekwencje patologicznego grania osoby uzależnionej ponoszą najbliżsi. W jaki sposób zmienia się funkcjonowanie takiej rodziny?
– Jest wiele konsekwencji, jakie ponoszą najbliżsi osoby uzależnionej. Mimo pozornej oczywistości, że rodziny hazardzistów tracą ogromne kwoty pieniędzy, nie to jest najpoważniejszą konsekwencją nałogu. Według mnie, najtrudniej naprawić zaburzone relacje w rodzinie. Bardzo często partner osoby uzależnionej koncentruje się na zachowaniu i myśleniu hazardzisty, alkoholika, seksoholika, pracoholika czy narkomana do tego stopnia, że zatraca w tym siebie. Nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, np. względem dzieci, bo próbuje kontrolować działania osoby uzależnionej. Skoro jedna dorosła osoba w rodzinie nie sprawdza się w swojej roli, bo jest uzależniona, a druga – bo jest skupiona na „ratowaniu” uzależnionego, wówczas rolę dorosłego przejmuje najczęściej najstarsze dziecko. Pozostałe pociechy również przyjmują role, które nie wpływają korzystnie na ich rozwój. Obowiązująca zasada: „Nie mów, nie czuj, nie myśl” zaburza adekwatne do sytuacji zachowanie. A pełna koncentracja uwagi na osobie uzależnionej, na jej zachowaniu, samopoczuciu, wypowiadanych słowach uniemożliwia im własny harmonijny rozwój.

– Proszę powiedzieć, gdzie szukać pomocy, gdy cierpi rodzina.
– Hazardziści mogą szukać pomocy w ośrodkach terapii uzależnień. Tam zwykle wsparcie udzielane jest również rodzinom osób uzależnionych. Podobnie dzieje się na mitingach haz-anon. Są to grupy wsparcia dla osób, które wśród bliskich mają kogoś chorującego na uzależnienie od hazardu. Działają one w Warszawie, Gdańsku i Jeleniej Górze. Warto także odwiedzić stronę internetową www.hazardzisci.org.pl. Pomocna może okazać się literatura na temat uzależnień.

– Jako żona hazardzisty i psycholog z zawodu, wykorzystuje Pani własne doświadczenia prowadząc mitingi haz-anon. Co dają ludziom takie spotkania?
– Mitingi prowadzę na zmianę z koleżankami, u których w rodzinie lub wśród bliskich jest osoba chorująca na uzależnienie od hazardu. Trudno wypowiadać mi się za innych, co dają im mitingi. Mogę powiedzieć, co mnie one dają. Słuchając wyznań o tym, jak koleżanki zachowywały się, co myślały lub czuły w sytuacjach zbliżonych do moich, mogę wybrać najbliższy mi, najkorzystniejszy dla mnie sposób działania. Poznając uczucia, myśli i działania innych ludzi czuję, że nie jestem sama ze swoimi trudnościami. Poczucie wspólnoty uczuć, myśli i działań daje mi ogromną siłę i nadzieję, a także pogodę ducha, odwagę i mądrość.

– Czy wyjście z nałogu hazardu jest możliwe?
– Jeśli ktoś jest osobą uzależnioną, jest nią na całe życie. Zatem, jeśli jest hazardzistą, to jest nim do końca swych dni. Nie oznacza to jednak, że będąc hazardzistą nie można prowadzić zdrowego życia. Po terapii to jest możliwe. Człowiek taki nie powinien jedynie grać, bo nałóg powoduje nieumiejętność kontroli nad graniem na całe życie. Zatem tak jak alkoholik, który nie może pić, by zdrowo funkcjonować, tak hazardzista nie może grać.








„Pielgrzym” 2009, nr 24 (522), s. 18

Z żoną hazardzisty – psychologiem prowadzącym mitingi haz-anon dla rodzin i przyjaciół nałogowych graczy, o przyczynach i skutkach uzależnienia od hazardu, a także szansie wyzwolenia się z niego, rozmawia Anna Gniewkowska-Gracz.  Podstawową zasadą jednoczącą ludzi skupionych w strukturach haz-anon jest anonimowość. Chcąc ją uszanować, nie podajemy imienia i nazwiska naszej rozmówczyni.