Z red. Lechem Kujawskim, dokumentalistą, twórcą i wieloletnim redaktorem programu katolickiego „Etos” w telewizji gdańskiej, laureatem nagrody specjalnej Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego na XXIV Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów „Niepokalanów 2009”, rozmawia Marzena Burczycka-Woźniak




– Panie Redaktorze, gratuluję niezwykle prestiżowej, „prezydenckiej” nagrody w Niepokalanowie. Otrzymał Pan tę nagrodę za film „W lasach Piaśnicy”. Proszę nam o nim opowiedzieć – jak powstawał?

– Dziękuję serdecznie, bardzo sobie tę nagrodę cenię. Jest ona dla mnie jednocześnie pewnego rodzaju podsumowaniem moich wieloletnich starań o podejmowanie tematów polskich związanych z naszą dramatyczną historią wieku XX.
Już w 1991 roku, gdy realizowałem film o siostrach zmartwychwstankach z Wejherowa, zetknąłem się z postacią s. Alicji Kotowskiej CR, założycielki szkół w Wejherowie. Jej znana powszechnie patriotyczna postawa, silna osobowość i chrześcijańska głęboka formacja stały się przyczyną aresztowania przez Niemców i stracenia 11 listopada 1939 roku w Święto Niepodległości w lasach Piaśnicy.
Takich postaci jak bł. s. Alicja Kotowska było wiele. Świadczy o tym rozpoczęty drugi proces beatyfikacyjny polskich męczenników z okresu II wojny światowej. Na ich czele stoi ks. prałat Antoni Henryk Szuman, proboszcz ze Starogardu Gdańskiego, zamordowany w Fordonie w 1939 roku. Jest ks. prałat Edmund Roszczynialski, proboszcz fary wejherowskiej, zamordowany w Cewicach koło Lęborka jesienią 1939 roku. Filmy o nich znajdują się na stronie internetowej diecezji pelplińskiej, w części poświęconej procesowi beatyfikacyjnemu sług bożych. Procesowi temu patronuje diecezja pelplińska i jej biskup ks. prof. Jan Bernard Szlaga.
Dokument „W lasach Piaśnicy” powstawał już w czasie prac nad innymi filmami. Część świadków historii nie żyje, ale ich wspomnienia przechowały się i mogłem wykorzystać fragmenty w obecnym filmie. Dotarłem także do nowych świadków.

– Czy film będzie miał swoją powtórną emisję w telewizji, w jaki sposób jest osiągalny?
– Premiera odbyła się na gdańskiej antenie TVP w Wielką Sobotę tego roku, zapowiadane jest także powtórzenie w dniu 11 listopada br. Dążyć będziemy do następnych emisji w telewizji. W Internecie umieściliśmy zwiastuna tego filmu.

– Wróćmy do festiwalu w Niepokalanowie... Jaka jest jego formuła, co oznacza to rozróżnienie w tytule: festiwal filmów i multimediów?
– Festiwal w Niepokalanowie jest jedynym o tak szerokiej formule, bo obejmuje filmy fabularne, dokumentalne, edukacyjne, programy telewizyjne, programy radiowe, prezentacje multimedialne i strony internetowe. W festiwalu tym znajdują też miejsce prace amatorów. Jest to nowatorskie rozwiązanie już przed laty przewidujące powszechny rozwój twórczości filmowej i szeroki dostęp do Internetu.

– Czy media interesują się Międzynarodowym Katolickim Festiwalem Filmów i Multimediów w Niepokalanowie?
– W ostatnich latach obserwuje się  pomijanie tego tematu, z wyjątkiem pelplińskiego „Pielgrzyma”, jak widać. Nie jest to bowiem twórczość filmowa, którą żyją sensacyjne kino i skandalizujące telewizje. W tej bardzo różnorodnej twórczości filmowej, radiowej i multimedialnej znajdujemy wyciszoną, a jednocześnie pogłębioną refleksję nad życiem człowieka w kontekście historii i w odniesieniu do wieczności, w jego relacjach z drugim człowiekiem i z Bogiem. Ostatnio zaczęto organizować przeglądy filmów festiwalowych w różnych miejscach, patronuje im Katolickie Stowarzyszenie Filmowe.

– Niezapomniany „Etos” w gdańskiej telewizji... Jakie jest pańskie zdanie na temat tak mocno dyskutowanej ostatnio „misyjności” telewizji publicznej w Polsce?
– To jest ogromny temat, bo dotyka samych fundamentów komunikacji społecznej w Polsce. Wiąże się także z koncepcją życia społecznego i jego organizacji w naszej Ojczyźnie. Wiąże się z utęsknioną przez pokolenia wolnością i niepodległością naszą. Nie można mówić o „misyjności” telewizji czy radia bez takiego kontekstu, bo samo to pojęcie staje się mało znaczącym sloganem, swoistym wytrychem, który w istocie nie otwiera drzwi do prawdy. Warto byłoby powrócić osobno do tego tematu.



„Pielgrzym” 2009, nr 14 (512), s. 18