Anoreksja, bulimia, drankoreksja czy wreszcie ortoreksja – uzależnienie od zdrowego jedzenia, są między innymi efektem ogromnej presji społecznej, zmuszającej do zachowania wiecznej młodości. Często jednak wynikają z frustracji i mogą być formą kompensacji życiowych niepowodzeń.  Dla innych ta chorobliwa koncentracja na jedzeniu staje się celem samym w sobie.

Dbałość o to, co na talerzu, sięga niepamiętnych czasów. Już w Starym Testamencie są wzmianki na temat sposobu odżywiania. Galen, starożytny lekarz rzymski greckiego pochodzenia, zajmował się osobami pulchnymi, grubymi i opasłymi – i taką też stworzył klasyfikację. Sugerował on na przykład, żeby nie jadać ślimaków. Jego zdaniem śluz pokrywający te mięczaki jest przyczyną otyłości. Radził też, żeby wyeliminować z diety, ze względu na kształt, wszystkie warzywa bulwiaste. Zdaniem filozofa zjadanie ich mogło powodować przybieranie „bulwiastej postaci”. Zachęcał również do jedzenia wyłącznie mięs dzikich zwierząt żyjących w górach. Analogicznie do ich ciał miało to gwarantować szczupłą sylwetkę.

Niewątpliwym guru żywieniowym był także dziś już prawie zapomniany Sylwester Graham, któremu zawdzięczamy między innymi pyszne bułki grahamki. Ten żyjący w XVIII wieku prezbiteriański pastor posiadł gruntowną wiedzę medyczną. Przyczyniła się do tego również jego choroba. Najprawdopodobniej właśnie z powodu troski o swoje zdrowie Graham zainteresował się problematyką właściwego odżywiania. Jego dietetyczne teorie zbliżone były w swoich założeniach do współczesnego wegetarianizmu – stąd niektórzy uważają go nawet za pierwszego prekursora tejże diety w całym zachodnim świecie. Teorie, które stworzył, określono mianem „Systemu Grahama”, a jego samego – nieco złośliwie – „poetą otrębów”. (…)

 

Wartościowa książka