Rodzą się niepełnosprawne, rodzice czasami – pomimo najszczerszych chęci – nie są w stanie im pomóc. Trafiają do domów dziecka albo do rodzin zastępczych, a gdy dorosną, nie potrafią same funkcjonować. Niektóre z nich mają szczęście, znajdując swoje miejsce w domach opieki prowadzonych przez siostry zakonne, jak ten w Bielawkach.

Piękny majowy dzień. Łany rzepakowych pól otaczają drogę prowadzącą do Bielawek, leżących niedaleko Pelplina. To właśnie tam, w leśnej otulinie, mieści się Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych Intelektualnie prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego.

Przyjeżdżam na umówione spotkanie z dyrektor placówki siostrą Goretti. Przekraczając bramę wejściową, czuję przedziwną aurę. Zapach świerków i  woń kwiatów, śpiew ptaków i wszechobecny spokój. Imponujący widok kompleksu zabudowań dla podopiecznych. Wchodzę do głównego budynku. W oczekiwaniu na siostrę dyrektor podchodzą do mnie mieszkanki domu, niektóre witają mnie serdecznie, inne tylko spoglądają z boku – uśmiechają się. Po chwili sympatyczna siostra zaprasza mnie do swojego gabinetu. Rozpoczynamy rozmowę…

 

Charyzmat

– Spotkanie z dzieckiem naznaczonym chorobą, cierpieniem, niepełnosprawnością przekazuje nam bardzo ważny komunikat: jestem głodny, nie mogę chodzić, nie umiem mówić, chcę pić, jeść, chcę się bawić, tańczyć, uczyć, śpiewać, boli mnie głowa, brzuch… chcę iść na spacer, przytul mnie, umyj mnie, ubierz mnie, kochaj mnie, bądź ze mną, boję się, nie chcę, buntuję się, nie wiem dlaczego, nie rozumiem, rozmawiaj ze mną, chcę być ważny, jedyny, potrzebny, tęsknię za mamą, za rodziną, za miłością… Czy nie jest to również świat komunikacji każdego z nas? (…)