Praca w terenie, przy wyjącym wietrze i niskich temperaturach, niespodziewane wizyty niedźwiedzi i krajobrazy, które na zawsze pozostaną w pamięci. Dagmara Bożek-Andryszczak miłością absolutną pokochała lodowate krainy – Arktykę i Antarktykę. Z uczestniczką dwóch rocznych wypraw polarnych rozmawia Iwona Demska.


 

– Stwierdzenie, że czuje się Pani świetnie, jak wokół jest śnieg i panują wręcz ekstremalne temperatury, nie jest przesadzone. Lód to Pani ulubiony stan.
– (śmiech) Tak. Bardzo lubię, jak jest zimno, bo kiedy temperatura jest niska, można się ubrać, a kiedy jest za gorąco, już niewiele da się zrobić.

– I to tłumaczy szczególne zainteresowanie kierunkami geograficznymi, które Pani wybiera.
– Rzeczywiście tak się składa, że dwukrotnie byłam uczestniczką polarnej wyprawy na daleką północ i dalekie południe. W latach 2012-2013 uczestniczyłam w 35. Wyprawie IGF PAN na Spitsbergen, mieszkałam w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund im. Stanisława Siedleckiego. Druga wyprawa, w latach 2015-2016, odbyła się na Antarktykę do Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego.

– Przed Panią następna wyprawa, i to już wkrótce.
– Tak, w drugiej połowie października wyruszamy na 44. Polską Wyprawę Antarktyczną, znów na południe, znów do pingwinów (śmiech). (…)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika Pielgrzym (18/2019).