Adwent jest czasem oczekiwania na narodziny Jezusa. Najbardziej oczekuje Go Jego Matka, która nosi Go pod sercem. Z Niej bowiem pocznie się Odkupiciel ludzkości, który swoją krwią odkupi nasze grzechy. Maryja nosi Go w swym łonie przez dziewięć miesięcy, aż urodzi go w betlejemskiej stajni – wybrzmi to w kalendarzu liturgicznym, gdzie te dwa wydarzenia są ze sobą ściśle powiązane.

Zwiastowanie jest obchodzone 25 marca, Boże Narodzenie 25 grudnia, czyli między jednym a drugim zachowany jest czas dziewięciu miesięcy. Okres adwentu jest ostatnim miesiącem przed narodzinami Zbawiciela. Wpatrując się w tym czasie w Jezusa, wpatrujemy się też w Jego Matkę, bo bez Niej nie mielibyśmy Jego.
Zjednoczeni w oczekiwaniu od zarania dziejów
Sprawdzianem miłości człowieka do Boga jest jego tęsknota. Kto tęskni, kocha Go i pragnie z Nim być na zawsze. Najmocniej tęskniła za Bogiem Maryja. Ustrzeżona od grzechu pierworodnego jako jedyna osoba na świecie zostaje poproszona, by być Matką Boga. Dzieje się to w jej domu, kiedy – jak pisze św. Paweł – „wypełnił się czas”. Od tej pory żyje misją Matki i przyjmuje rolę, jaką obmyślił dla Niej Bóg. Jest uczestniczką wypełnienia się starotestamentalnych proroctw o zapowiadanym Mesjaszu Dawidowym. Jako Matka oczekuje Jego narodzin wraz z prorokami ogłaszającymi przed wiekami to wydarzenie. Oczekuje Go też z ludem izraelskim, który wierzył, że Mesjasz poprowadzi ich do dobrobytu, zwycięstwa i szczęścia.
W oczekiwanie na narodziny Zbawiciela i wynikającą z tego faktu radości Jego Matki włączeni są Jej krewni, aby i oni mogli osobiście doświadczyć tej łaski. W scenie zwiastowania Maryja dowiaduje się, że jej krewna Elżbieta, która była bezpłodną, jest już w szóstym miesiącu ciąży. Z radością podąża do jej domu, aby wysławiać Boga za udzielony dar macierzyństwa i by pomóc w zwyczajnych czynnościach domowych. Gdy przekracza próg, Elżbieta pozdrawia Ją i odczuwa w swoim łonie poruszenie swego syna Jana, natomiast Maryja wyśpiewuje Magnificat, wielbiąc Najwyższego, że wybrał Ją na Matkę Syna Bożego. Spotkanie Maryi z Elżbietą przedłuży się aż do trzech miesięcy, w którym kobiety nie przestaną dziękować Bogu za udzielone im łaski.
Za oczekiwanym Zbawicielem tęskni także Józef. Co prawda, widząc Maryję brzemienną, zanim zamieszkali razem, chciał ją pozostawić, aby nie narazić Jej na zniesławienie, gdyż zgodnie z prawem żydowskim współżycie przed ślubem uchodziło za nierząd i mogło zostać ukarane nawet ukamienowaniem. Z pomocą przychodzi Bóg, który przemawia do niego podczas snu i zachęca, aby nie lękał się wziąć do siebie małżonki, która poczęła swego Syna z Ducha Świętego. Gdy Józef usłyszał te słowa, zmienił swój plan, aby przyjąć Boży. Nie oddalił się już od małżonki, okazując wierność Bożym zamiarom. Jest z Nią nie tylko do chwili poczęcia Jezusa, troszcząc się o Nią i podarowanego Syna, wiedząc, że uczestniczy w wielkim wydarzeniu historii zbawienia, ale pozostaje z Nią aż do swej śmierci.
Nauczycielka modlitwy
Tajemnica oczekiwania na narodziny Zbawiciela dzieje się w warunkach, które Maryję zaskakują i zdumiewają. Reżyserowane przez Boga tchną pięknem i niespodziankami. Maryja uczestniczy w codziennych obowiązkach, ale naznaczenie łaską Pańską pozwala Jej trwać nieustannie przy Jezusie. On jest najważniejszą treścią Jej życia. Nosząc Go pod sercem, jest z Nim zjednoczona, myśli o Nim i Go kocha. Ogarniając Go najczulszą miłością macierzyńską, nie przestaje rozmawiać z Bogiem, autorem dzieła wcielenia i działającym Duchem, sprawcą poczęcia i jedności między Ojcem i Synem, którzy swoją troistą jedność okazali Maryi. Dzięki tej łasce realizuje konkretnie słowa, które wypowiedziała w scenie zwiastowania: „Niech mi się stanie według Twego słowa”, ukazując postawę oddania się Bogu we wszystkim. Jej wiara przypomina wiarę Abrahama, bo zgadza się ze wszystkim, co przygotował dla Niej Bóg. W relacji z Nim zajmuje miejsce wyjątkowe, gdyż wypowiedziane do Niej przez Boga Słowo stanie się Ciałem. Jest nie tylko Uczennicą Słowa, ale Matką, która z radością odstępuje Bogu swoje serce, nie pomniejszając przestrzeni swojej wolności. Dzięki Słowu kieruje swoją prośbę ku delikatnemu kontaktowi z Ojcem, a będąc zjednoczona ze swoim Synem, nosi Go w swoim sercu.
Jak odczytać Jej modlitwę w czasie oczekiwania na narodziny Syna? Najlepiej byłoby zapytać Maryję i odczytać w Jej sercu zapisane modlitwy, które wznosiła do Ojca, prosząc Go, aby w niczym nie uchybiła Bożym planom. Wynikało to z troski o Jezusa, który zjednoczony w Ojcem w mocy Ducha Świętego rósł jako człowiek w łonie swej Matki. W Maryi spoczywała zatem Trójca, gdyż była jedyną taką Wybranką w dziejach świata. Modliła się w Duchu, którym była wypełniona, dzięki czemu słała ku Ojcu najpiękniejsze modlitwy, wyrażone nie tylko przy pomocy słów, ale i milczeniem. Objęte też były najsubtelniejszymi uczuciami, bez których nie można wyrazić miłości, tym bardziej matczynej. Jeśli św. Paweł Apostoł mówi, że „gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,27), to cóż działo się w sercu Maryi, napełnionej Duchem Świętym, czego żaden człowiek nie doświadczył tak, jak Ona.
Nie można zapominać, że towarzysząca Jej radość w Duchu Świętym była poprzedzona ciemnością, nawet w takim momencie, jakim było przygotowanie do poczęcia Jej Syna. Chodzi o doświadczenie odtrącenia z powodu braku miejsca na poród. Dotknęło Ją to boleśnie i ukazało już wtedy tajemnicę krzyża. Z tego powodu Maryja rodzi Jezusa w stajni, gdyż tylko taki „pałac” adekwatnie wyraża zaślubiny Boga z ludzkością. Ciemność towarzyszyła też strzegącym swego stada ubogim i pokornym pastuszkom, którzy niczego nie przewidując, zostali wybrani, aby zobaczyli na niebie rozbłyskujące światło i usłyszeli o narodzinach Zbawiciela od niebiańskich aniołów. Owocem tego niezwykłego zwiastowania było ich przybycie do nowonarodzonego Króla, Jego Matki i Józefa. Pełni zachwytu i zdumienia, uwielbiali Boga, będąc pierwszymi świadkami najpiękniejszego cudu. Takiej modlitwy w mocy Ducha pragnie od nas Matka, abyśmy umieli prowadzić się Bogu we wszystkim, jak Ona.
Matka czuwająca
W okresie adwentu Maryja jako Matka pokazuje też, że czuwa nad swym Synem. Nikt inny nie jest tak złączony z Synem, Ojcem i Duchem Świętym jak Ona. Jest Panną roztropną trzymającą wysoko lampę świecącą ogniem Ducha Świętego i płonącą w Niej samej. Jest gotowa przyjmować wszystko od Oblubieńca, który jednocześnie jest Jej Synem. Mając w łonie Syna, nosi też Jego obraz w sercu i pragnie dla Niego najpiękniejszych rzeczy. Jest wzorem dla wszystkich, jak należy czuwać. Pan ustroił ją w szatę czystości, aby mogła przyjąć do swego łona Zbawiciela świata. Gdy Jezus w nim dorastał, co stanowi zbawczą treść adwentu, przenikała Go wzrokiem jako Matka, czujna w każdej chwili na Jego potrzeby. Jej postawa wypływa z natchnień Ducha Świętego, który realizował w Niej wielkie dzieła Boże. Modlitwy, którymi otaczała swojego Syna, dotykały Go i przynosiły radość.
Maryja, Matka Jezusa i Matka każdego z nas, patrzy z czujnością na nasze życie, abyśmy nie zmarnowali w nim nawet najmniejszej chwili. Uczy zasłuchania w Słowo Boże i wcielania go w codzienność. Pokazuje nam sztukę czuwania, czyli nieustannego otwierania się na Boga, aby On mógł zrodzić się w naszych sercach. Tylko wtedy, gdy przylgniemy do Jego woli, nasze pragnienia staną się Jego pragnieniami i pragnieniami Jego Matki, zawierając w sobie moc ich wypełnienia. Maryja przez całe życie jest świadkiem działania w Niej Ducha i odczuwania Jego darów, ucząc się wyższości rozumienia duchowego nad ludzkim. Te nauki przyswajała sobie wiernie, medytując nad nie zawsze zrozumiałymi wydarzeniami z życia, aby pełnić wolę Boga. Pozwalała prowadzić się drogą, którą wybrał Bóg, dostosowaną do rytmu Jej życia.
Postawa Maryi podpowiada nam, aby okres adwentu przeżywać podobnie – skoro Jej Serce było wypełnione Bogiem, nasze serca też muszą być Nim wypełnione. Pomaga nam w tym sakrament pokuty, gdyż nikt z nas nie jest bez grzechu oraz sakrament Eucharystii, przebóstwiający nasze wnętrze, aby lśniło czystością i miłością. Święty Piotr Julian Eymard, któremu w życiu nie brakowało ostrych zakrętów, wyjaśnia, że podobnie jak niepokalane poczęcie było przygotowaniem Matki Bożej do pierwszej Komunii świętej, czyli do wcielenia Słowa, podobnie my przygotowujemy się do Komunii, gdy zwracamy się do Niej i prosimy, by „okryła nas płaszczem swej czystości i przyodziała nas jasnością i wspaniałością swego Niepokalanego Poczęcia”.
Uczestnicząc w czasie adwentu w mszach św. roratnych, otwórzmy się na postawę Maryi zasłuchanej w Jezusa, rozmodlonej i czuwającej. Jest Ona doskonałym wzorem dla każdego z nas w czasach pośpiechu i hałasu, aby poznać i doświadczyć Miłości, która poprzez Nią przyszła na ten świat. Warto pamiętać, że w miarę, jak pogłębia się nasze powiązanie z Matką Bożą, wzrasta w nas również życie dzieci Bożych.
o. Paweł Warchoł
„Pielgrzym” [8 i 15 grudnia 2024 R. XXXV Nr 25 (914)], str. 14-16.
Dwutygodnik „Pielgrzym” w wersji papierowej oraz elektronicznej (PDF) można zakupić w księgarni internetowej Wydawnictwa Bernardinum.
