Królowa po prawicy Wszechmogącego – ks. Wojciech Kardyś

Każdy człowiek rodzi się z brzemieniem grzechu pierworodnego. To niechciany spadek po grzechu Adama i Ewy. Jedynym wyjątkiem jest Maryja. Bóg Ją wybrał na Matkę swojego Syna, dlatego uwolnił od pierworodnej zmazy. Skutkiem tej łaski było zabranie Maryi z duszą i ciałem do chwały nieba.

REKLAMA


W ten sposób „to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność” (1 Kor 15,54). Dalej Paweł pisze, że „wszyscy zostaną ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia” (1 Kor 15,22–23). To pierwszeństwo, wyprzedzające nawet dzień Paruzji, przynależy się Maryi. Czyż mogło być inaczej, skoro nosiła Ona pod swym sercem Zbawiciela. Starożytni Izraelici czcili Arkę Przymierza, która symbolizowała i uobecniała Boga (por. 1 Krn 15,3–16,2; Ps 132,6–7). W Maryi mamy jeszcze większe urealnienie obecności Pana, dlatego możemy nazwać ją nową i prawdziwą Arką Przymierza. Ta historyczna zaginęła, Arka – Maryja nigdy nie ulegnie zniszczeniu (tak jak nie zostało poddane zepsuciu Jej ziemskie ciało), ale trwać będzie w chwale (por. Ap 11,19). Jako „Córa królewska” weszła do radości nieba (por. Ps 45,14), by wraz z Panem zatriumfować. Okazała się być „błogosławiona”, tak jak zapowiedziała wcześniej: „oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (Łk 1,48). My też możemy stać się błogosławionymi, jeśli będziemy słuchać słowa Bożego i je zachowywać (por. Łk 11,28), tak jak to czyniła nasza wniebowzięta Królowa.

ks. Wojciech Kardyś




„Pielgrzym” 2017, nr 17 (723), s. 7

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.