Często niezałatwione sprawy – natury psychicznej lub duchowej – brak przebaczenia czy świadomie ukrywane, niewyjawiane grzechy mogą prowadzić do dolegliwości fizycznych – bólu głowy, niepokoju, a nawet lęku. Lęk nie pochodzi jednak od Boga.


 – Co robić, jeśli nie dostaniemy rozgrzeszenia podczas spowiedzi?
– Należy zadać pytanie, z jakiego powodu nie otrzymaliśmy rozgrzeszenia. Pamiętajmy też, że żaden sakrament nie jest własnością księdza. Potocznie mówimy, że to ksiądz udziela lub nie udziela rozgrzeszenia. Ale tak naprawdę to jest nasze bardzo intymne spotkanie z Panem Bogiem. Oprócz nas jednocześnie uczestniczy w nim kapłan. Spowiedź to także sytuacja, w której można człowieka bardzo zranić. Pamiętajmy, że ksiądz nie ma prawa nas oceniać, krzyczeć czy w jakikolwiek sposób obrażać. Nie może, na przykład z powodu złego humoru czy innego kaprysu, decydować o tym, że nie udzieli rozgrzeszenia, bo kogoś nie lubi. My, kapłani, mamy jasno określone wytyczne i właściwie dużo zależy od postawy i chęci penitenta, czyli osoby spowiadającej się. Nie możemy udzielać rozgrzeszenia, kiedy ktoś nie ma absolutnie woli poprawy i nie chce nic w swym życiu zmienić. Bo spowiedź zakłada nawrócenie, próbę podniesienia się ze swoich grzechów.

– Czy można przystępować do sakramentu pokuty, wiedząc, że nie otrzymam rozgrzeszenia?
– Nawet warto. Kościół nigdy nikogo nie wyklucza. Jezus jedyny raz przeklął drzewo figowe. Nigdy człowieka. Rozmowa w konfesjonale może być wówczas formą przewodnictwa duchowego. Ksiądz może nie udzielić rozgrzeszenia, ale może pobłogosławić. Nawet powinien to uczynić, zrobić znak krzyża, także po to,  aby zachować tajemnicę spowiedzi. Nie może dać poznać brakiem tego gestu, że ktoś rozgrzeszenia nie otrzymał. Mamy prawo poszukać sobie dobrego spowiednika, najlepiej na stałe. Dobrego nie znaczy niedosłyszącego czy bagatelizującego nasze grzechy, ale z miłością nazywającego rzeczy po imieniu, konfrontującego nas z rzeczywistością.

– Czasami pojawiają się wątpliwości, po co spowiadać się księdzu? Dlaczego nie przed Panem Bogiem: na łące, w lesie czy w kościele podczas modlitwy.
– Sakrament Pokuty to doświadczenie duchowe, które przemienia człowieka. Nierzadko takie świadectwo usłyszymy od osób, które wcześniej żyły w innych religiach czy wyznaniach, gdzie było praktykowane rozgrzeszenie ogólne lub inna forma wyznawania grzechów. To łaska Pana Boga i ogromna tajemnica. Doświadczenie osób wierzących pokazuje, że spowiedź czyni niesamowite, piękne rzeczy i uwalnia od psychicznego ciężaru. Nie możemy bowiem zapomnieć o tym, że jesteśmy istotami psychofizycznymi, nasze ciało ma ogromny związek z naszym duchem. Często niepozałatwiane sprawy – natury psychicznej lub duchowej – np. brak przebaczenia czy właśnie świadomie ukrywane, niewyjawiane grzechy, mogą prowadzić do dolegliwości fizycznych. Kiedy ciągle boli nas głowa, czujemy niepokój, a nawet lęk, lęk ten nie pochodzi od Boga. Święty Paweł powiedział: „W miłości nie ma lęku, Pan Bóg jest Miłością”. Sprawcą lęku jest zły duch i chodzi mu o to, aby człowieka zdezorganizować. Niewyznawane grzechy mogą powodować zaburzenia wewnętrzne, mimo że ktoś może mieć to ładnie zasklepione, ukryte. Jednak w pewnych sytuacjach to wybucha.

– Kiedy spowiedź powszechna jest ważna?– W Kościele katolickim w określonych warunkach, na przykład zagrożenia życia, ksiądz może udzielić rozgrzeszenia warunkowego, także ogólnego. Jednak każdy, kto takie rozgrzeszenie otrzymuje, jest zobowiązany, aby mając w przyszłości okazję do spowiedzi indywidualnej, te grzechy wyznać. Nawet ksiądz, który odszedł z kapłaństwa, będący świadkiem zagrożenia czyjegoś życia, ma obowiązek moralny udzielić rozgrzeszenia i w tym przypadku rozgrzeszenie także będzie ważne i warunkowe. Sakramenty to nie jest magia ani mechaniczne działanie, to relacja z żywym Bogiem.

Anna Oller, o. Przemysław Raczkowski






„Pielgrzym” 2016, nr 19 (699), s. 30

Często niezałatwione sprawy – natury psychicznej lub duchowej – brak przebaczenia czy świadomie ukrywane, niewyjawiane grzechy mogą prowadzić do dolegliwości fizycznych – bólu głowy, niepokoju, a nawet lęku. Lęk nie pochodzi jednak od Boga.