Aniołowie zostali stworzeni przed światem materialnym. Jednak w znacznej części otrzymały one od Boga zadanie opieki nad tym światem, który jest światem człowieka (zob. Hbr 1,14). Pośród zastępów anielskich miejsce szczególne zajmuje Archanioł Michał.


Z dziecięcych lat pamiętam pieśń, którą często śpiewaliśmy w kościele: „Gdy idziemy poprzez świat, chwalmy Boga / W każdym miejscu, w każdy czas, chwalmy Boga (...) Bo Bóg naszym Ojcem / Bo Bóg kocha nas / On szlak nam wyznacza / I sam prowadzi nas”. Pieśń ta wyraża ważną zasadę naszej ludzkiej egzystencji: żyjemy z Bożej miłości, a szczęściem naszym jest ufać Bogu, chwalić Go i uwielbiać w każdym czasie. Dlaczego więc tak ciężko jest nam zdać się na Bożą wolę? Dlaczego mamy tyle przeszkód, aby widzieć ten świat pięknym i harmonijnym? Skąd tyle smutku, zmęczenia i niezadowolenia?

Duchowa walka człowieka
Nasze życie jest walką. Dla wielu z nas bardzo zaciętą, dosłownie na śmierć i życie. Nie jest to walka między narodami czy zwolennikami różnych poglądów. Rozgrywa się ona w naszym sercu (zob. Ef 6, 12). To walka o prawdę Bożego Ojcostwa. To walka o miejsce Boga jako Ojca w naszym świecie. Przeciwnikiem naszym jest szatan. To bardzo groźny przeciwnik, jest przecież duchem inteligentnym i przebiegłym. „Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma” (J 8,44). Choć walczy z nami, to jednak wcale nie zależy mu na nas. Nie o nas chodzi w tej walce. On myśli o Bogu. Z wielką wściekłością wymierza ciosy w naszą wiarę, nadzieję i wzajemną miłość. Jednak czyni to z nienawiści do Boga, którego odrzucił, a przez to nieodwołalnie skazał się na wieczną samotność. Wie, że Bóg nas bardzo kocha. Wie, że oddał nam wszystko, że jesteśmy przez Niego otoczeni niewyrażalną troską. Szukając analogii tej Bożej miłości do człowieka, można posłużyć się obrazem najczulszej matki, która troszczy się o swoje malutkie, słabe i niepełnosprawne dzieciątko.
Jak można najbardziej zranić Ojca? Czyż nie poprzez zadawanie cierpień Jego dzieciom? Krzyż Chrystusa, Jednorodzonego Syna Bożego, ma nam przypomnieć, że „Bóg naszym Ojcem”, że „Bóg kocha nas” i to bezgranicznie, zawsze. Krzyż z Golgoty ma nam wciąż przypominać, że „Bóg umiłował świat” i że „Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Zaś Zmartwychwstanie Chrystusa ma nas upewnić, że Bóg wie, co robi, a Jego miłość zawsze zwycięża.

Przeciwnik dzieci Boga Ojca
Wydaje się jednak, że jest jeszcze jedna forma sprawienia cierpienia kochającemu Ojcu, jeszcze okrutniejsza. Jest nią wzbudzenie nieufności w Jego dzieciach. Nieufności w dobroć i moc Ojca. Duchowa walka, którą prowadzimy z pokusami, dotyczy bowiem najpierw poziomu naszego myślenia. Nie możemy w pełni ufać Bogu, jeśli ulegamy pokusom wyrażonym w diabelskich pytaniach: „Gdzie On był, jak ty cierpiałeś?”, „Dlaczego tak tobie w życiu trudno, skoro tyle się modlisz, (...) a może Boga nie ma?”
Szatan kusił nawet samego Jezusa: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół” (Mt 4,6; zob. Ps 91,11–12 ). Jezus oczywiście nie uległ pokusie. Jego ostateczna reakcja na wszelkie zakusy złego wybrzmiała w modlitwie w Getsemani: „Ojcze mój, (...) niech się stanie wola Twoja!” (Mt 26,42). Niestety, u zarania dziejów ludzkości stało się inaczej. Ewa, a ostatecznie także Adam, uwierzyli kusicielowi. Ten powiedział do Ewy: „Wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak, jak Bóg, będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3, 5). Ostatecznie cała ta rozmowa sprowadziła na ludzkość dramat zdrady miłości Stwórcy. Bóg jednak zaraz po grzechu Prarodziców zapowiedział szatanowi: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15).

Niepokalanie Poczęta znakiem zwycięstwa
W Apokalipsie znajdujemy prorocką wizję opisującą realizację zapowiedzi z Ogrodu Eden: „Wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia” (Ap 12,1–2). Słowa proroctwa możemy zestawić ze słowami Jezusa konającego na Krzyżu: „Niewiasto, oto syn Twój” oraz „Oto Matka twoja” (J 19,26.27). Maryja przyjęła nie tylko Jana, ale wszystkich uczniów swego Syna. Stała się Matką Kościoła i wszystkich jego dzieci. Wciąż rodzi nas „w bólach” dla swego Boskiego Syna. Liczne jawienia Maryi w całej historii Kościoła świadczą, że jest Ona bardzo zatroskana o losy Kościoła i całego świata. Dlatego prosi nas o modlitwę, pokutę i opamiętanie.
Dzisiaj świat jest wciąż zagubiony, choć blask mądrości Krzyża i światło Zmartwychwstania są znane wielu narodom od prawie dwóch tysięcy lat. To nie ludzie walczą przeciw z Krzyżem i Ewangelią. Komuś innemu zależy jeszcze bardziej na zwalczeniu chrześcijaństwa w Europie i na całym świecie (zob. Leon XIII, Humanum genus). Pragnienie zakamuflowanego niszczenia prawdziwych wartości nie wypływa wprost z programów laickich rządów, ale z diabelskiej nienawiści do Boga jako Ojca. Wyznajemy, że jest On Stworzycielem nieba i ziemi. Całe zaś stworzenie zostało poddane Niepokalanej Maryi Pannie, którą Bóg wybrał na Matkę swego Syna przed założeniem świata (por. Ef 1,4). Ona, jako najpiękniejsza ze wszystkich stworzeń, jest Królową ludzi i aniołów.

Duchowe siły sprzymierzone
Aniołowie zostali stworzeni przed światem materialnym. Jednak w znacznej części otrzymały one od Boga zadanie opieki nad tym światem, który jest światem człowieka (zob. Hbr 1,14). Zatem „życie ludzkie od początku aż do śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów” (KKK 336). Ufamy, że „każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia” (św. Bazyli Wielki). Pośród zastępów anielskich miejsce szczególne zajmuje Archanioł Michał. Pismo św. wspomina o nim w kilku miejscach. Nazwany go „jednym z pierwszych książąt” (por. Dn 10,13) oraz „wielkim księciem, opiekunem dzieci narodu” [wybranego]” (por. Dn 12,1). W Nowym Testamencie jest przedstawiony jako „toczący rozprawę z diabłem” i „spierający się z nim o ciało Mojżesza” (Jud 1,9), w Apokalipsie zaś czytamy, że „Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem ...” (zob. 12,7–9). Wreszcie św. Paweł, wspomina o Michale, zapowiadając, że „Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła” (1 Tes 4,16). W Piśmie św. znajdujemy wzmiankę o grzechu niektórych duchów (zob. 2 P 2,4). „Ich «upadek» polega na wolnym wyborze dokonanym przez te duchy stworzone, które radykalnie i nieodwołalnie odrzuciły Boga i Jego Królestwo” (KKK 392). Według tradycji, gdy Lucyfer wypowiedział swój sprzeciw wobec Boga i namówił do buntu także inne duchy (zob. Ap 12,4), właśnie Archanioł Michał stanął „w obronie” Bożej sprawy, wypowiadając wobec duchów upadłych: „Któż jak Bóg”.
„Nikt nie jest ojcem tak, jak Bóg” (KKK 239). Nikt też nie kocha tak, jak On. Właśnie o tym przypomina nam Generał zastępów niebieskich, Archanioł Michał.

Ks. Sławomir Kunka


Fot. K.Mania

 



„Pielgrzym” 2016, nr 9 (689), s. 22-23

Aniołowie zostali stworzeni przed światem materialnym. Jednak w znacznej części otrzymały one od Boga zadanie opieki nad tym światem, który jest światem człowieka (zob. Hbr 1,14). Pośród zastępów anielskich miejsce szczególne zajmuje Archanioł Michał.