Jaki był tak naprawdę ten prorok?


Spokojne i błogie obrazy ukazujące Jana chrzczącego Jezusa mają niewiele wspólnego z prawdziwym wizerunkiem proroka przygotowującego drogę Panu. Był on człowiekiem, który napawał innych lękiem. Jego wygląd i strój („odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder”; Mt 3,4) wydają się dziwaczne, ale tak właśnie ubierali się ludzie mieszkający na pustyni. Poza tym Jan został w ten sposób upodobniony do proroka Eliasza (por. 2 Krl 1,8). Również pożywienie (szarańcza i dziki miód) wskazuje na pustynnego ascetę. Ktoś taki mógł co najmniej niepokoić. Przede wszystkim jednak to jego słowa wzbudzały strach u słuchaczy. Wołał do nich: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (...) Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona” (Mt 3,7.10). Przerażający (a nie spokojny i „ugrzeczniony” jak na obrazkach) Jan Chrzciciel potrząsał sumieniami ludzi. Tak chciał zmotywować ich do obmycia wodami chrztu symbolizującymi przemianę serc, a więc nawrócenie. Te same słowa „patron” adwentu kieruje również do nas.

ks. Wojciech Kardyś






„Pielgrzym” 2016, nr 25 (705), s. 7

 

Jaki był tak naprawdę ten prorok?