Nie tylko na jesienne wieczory…

Wbrew pozorom poczciwe gry planszowe nie odeszły do lamusa. Nie są ani mniej ciekawe, ani mniej rozwijające umysł i wyobraźnię niż gry komputerowe, a przede wszystkim realizują ludzkie tęsknoty do wspólnej zabawy, zacieśniają też bliskie więzy rodzinne i przyjacielskie. Nic zatem innego jak rozłożyć plansze.

REKLAMA


Znana gra planszowa „Monopoly” trafiła w 1999 roku do Księgi Rekordów Guinnessa jako najpopularniejsza planszówka świata. Do dziś zagrało w nią już prawie 750 milionów osób.

Trochę historii
Gry planszowe są doskonale znane już od bardzo dawnych czasów. Spośród  najstarszych w dziejach ludzkości gier tego rodzaju wymienić należy królewską grę z Ur, określaną również mianem gry na dwudziestu kwadratach. Bardzo często przypisuje się jej miano najstarszej planszowej gry świata. Kiedy dokładnie zaczęto w nią grać, tego nie wiadomo, niemniej przypuszcza się, że miało to miejsce już przed pięcioma tysiącami lat w Mezopotamii. Grę nazwano z Ur, dlatego iż to właśnie tam – a mówiąc dokładniej, w znajdujących się tam starożytnych grobowcach – znaleziono planszę do gry oraz potrzebne do tego celu rozmaite akcesoria. Początkowo naukowcy mieli wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście jest to komplet do gry, ale zostały one rozwiane, gdy odnaleziono klinowe tabliczki ze stosownymi informacjami na ten temat.
Kolejną z grona najstarszych gier planszowych świata jest młynek. Prowadzone przez naukowców badania pozwoliły dowieść tego, iż korzenie jej sięgają epoki brązu. Niemniej jednak młynek największą popularnością cieszył się dopiero w średniowieczu. Za planszę służył wówczas odpowiednio ucięty kawałek torfu. Młynek był grą dla dwóch osób. Gra kończyła się w momencie, kiedy jedna z nich nie miała już żadnych możliwości w zakresie wykonania jakiegokolwiek ruchu, ewentualnie gdy pozostała już tylko z dwoma pionkami.
Do tych najstarszych zaliczana jest też gra zwana „Senat”. To odmiana warcabów, która największą popularnością i powodzeniem cieszyła się w starożytnym Egipcie.

Powrót planszówek
Któż z nas nie pamięta z dzieciństwa planszowej gry „Chińczyka”, znanej też pod nazwą „Człowieku, nie irytuj się”. Ileż było radości ze wspólnej rodzinnej zabawy, śmiechu, także irytacji (sic!), bo któż chciał przegrać. Niewątpliwie był to doskonały sposób na miłe spędzenie czasu.
Dziś gry planszowe wracają w wielkim stylu. Współczesne gry to nie tylko wysłużony, aczkolwiek poczciwy „Chińczyk”, „Monopoly” czy „Scrabble”. Dzięki nowym grom możemy wznosić  piękne pałace („Kleopatra”) i wielkie katedry („Filary Ziemi”). Zostać renesansowymi mecenasami sztuki („Książęta Florencji”), kierownikami zoo („Zooloretto”) lub budowniczymi kolei („Wsiąść do pociągu”), wcielać się w archeologów („Duch Teb”) i detektywów („Tajemnica opactwa”). Inwestować w elektrownie („Wysokie napięcie”) lub prowadzić gospodarstwo(„Agricola”). Możliwości są praktycznie nieograniczone.
Współczesne planszówki znacznie różnią się od tych, jakie wszyscy pamiętamy z dzieciństwa: są doskonale wykonane, trwałe, kolorowe, często zamiast zwykłych pionków posiadają małe figurki i mnóstwo dodatkowych akcesoriów. Praktycznie co roku pojawiają się nowe, coraz bardziej wciągające, często oparte na fabule najpopularniejszych gier komputerowych czy filmowych hitów.

Dobre na wszystko
Czym planszówki kuszą w naszych czasach, kojarzących się raczej z grami komputerowymi? – pytam psycholog Maję Turską. – Ich największą siłą jest bezpośredni kontakt z innymi ludźmi. Biologicznie jesteśmy bowiem przygotowani do odbioru twarzą w twarz i jest on dla większości ludzi bardziej satysfakcjonujący niż kontakt przez sieć czy telefon.  Gry planszowe oferują rozrywkę niekoniecznie fabularną, ale za to strategiczną czy ekonomiczną. Rozwijają  umiejętności planowania, negocjacji, rozwiązywania konfliktów. Dzieci grające razem z dorosłymi mają możliwość obserwowania ich w różnych, nawet najbardziej nietypowych sytuacjach, uczą się od nich sztuki radzenia sobie z emocjami i z porażkami. Gry planszowe są w większości wolne od agresji, pozwalają na rozwiązywanie nawet zbrojnych konfliktów bez użycia siły, a jedynie za pomocą odpowiedniej taktyki i własnej pomysłowości. W czasie gry mamy okazję do rozmowy (nie tylko na temat aktualnej sytuacji na planszy) i lepszego poznania siebie nawzajem. Dodatkowo, w przypadku gier „klasycznych”, rodzice czy dziadkowie mogą nauczyć czegoś dzieci, dzieląc się przy tym wspomnieniami z własnej młodości. To nie tylko czysta zabawa, ale i okazja do bliższego poznania się i potrenowania szarych komórek.

Dla kogo?
Utarło się, że gry planszowe to rozrywka zbyt niepoważna dla dorosłych, w najlepszym razie zabawa dla dużych chłopców. – Nieprawda – dodaje Turska – każdy może znaleźć coś dla siebie. – Poza tym gry te niewątpliwie zbliżają do siebie, rozbudzają aktywność intelektualną albo motoryczną. Zazwyczaj planszówki nie epatują brutalnością, a historyczne, naukowe, przygodowe czy ekonomiczne tło – nawet jeśli jest dość umowne – potrafi zaciekawić i młodych, i starszych. Oczywiście od rodziców zależy, czy trafią z zakupem w zainteresowania i możliwości intelektualne dziecka. Trudno liczyć na to, że ośmiolatek będzie się cieszył ze skomplikowanej gry strategicznej, której nawet do końca nie rozumie. Co innego gdy zagra w planszówkę kolorową i stawiającą umiarkowane wymagania. Wystarczy spojrzeć na pudełko, żeby dowiedzieć się, dla dzieci w jakim wieku się nadaje – mówi psycholog.

Czas i pieniądze
Gry planszowe mają różne ceny, w zależności od wielkości i jakości wykonania. Można znaleźć gry za 40–50 zł, ale przeciętna cena to nieco ponad 100 zł. Nie jest to mała kwota, ale musimy pamiętać, że kupujemy nie jednorazową rozrywkę, ale grę, nad którą spędzimy, wiele godzin przez kolejne lata. Gdy porównamy to z wyjściem do kina całą rodziną czy grupą przyjaciół, to planszówka zaczyna wyglądać znacznie atrakcyjniej. Rozgrywki w niektórych grach mogą trwać kilkanaście minut, a inne nawet kilka godzin. Przed każdym zakupem lepiej to sprawdzić na pudełku. Pozwoli to bowiem uniknąć sytuacji, że kupimy coś, na co de facto nigdy nie znajdziemy czasu.
Wybierając planszówkę, nie należy sugerować się tym, czy zdobyła międzynarodowe nagrody albo zajmuje wysokie miejsca w sondażach – radzą specjaliści od gier. Liczą się bowiem przede wszystkim upodobania, temperament i zainteresowania potencjalnych graczy. Nie należy sugerować się też samą tematyką gry, najważniejszy jest bowiem  jej sposób rozgrywania. Kiepska gra może zniweczyć nawet najlepsze pomysły. Warto jednak pamiętać o tym, że gry planszowe to okazja do dobrej zabawy z bliskimi, z której można czerpać wiele radości.

Anna Mazurek-Klein


„Pielgrzym” 2016, nr 24 (704), s. 28-29

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *