Sztuka i naród – Adam Hlebowicz

Połączenie tych dwóch tytułowych słów to, czerpiąc z przeszłości, miesięcznik literacki czasu wojny ukazujący się w podziemiu w Warszawie, skupiający takie młode osobowości poetyckie, jak Tadeusz Gajcy, Wacław Bojarski, Andrzej Trzebiński czy Zdzisław Stroiński. Połączyła ich nie tylko wena i talent, ale i wspólny los – śmierć ze strony hitlerowców.

REKLAMA


Skupmy się jednak na nazwie pisma i związanym z nim mottem, cytatem z Norwida: „Artysta jest organizatorem wyobraźni narodowej”. Sztuka, sfera artystyczna, świat wyobraźni i ducha skierowany do narodu, szukający wspólnych symboli i odniesień w zakresie pewnej grupy ludzi żyjących na określonym terytorium – tak można by najkrócej to motto scharakteryzować.
Byłem ostatnio na wernisażu wystawy młodych polskich plastyków, gdzie tematem była Niepodległa. Oczywisty kontekst stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości narzucał pewien sposób widzenia tematu. Prac nagrodzonych i wyróżnionych było sporo. Dla mnie ciekawe było, jak pokolenie dwudziesto- i trzydziestolatków, ludzi obdarzonych talentem i wykształceniem, widzi to zagadnienie Anno Domini 2017. Właściwie najbardziej uderzyło mnie to, że ich spojrzenie na Polskę jest bardzo podobne do mojego, także do pokolenia dzisiejszych seniorów, a również tych, którzy już odeszli. Może to w jakiejś mierze zasługa polskiej szkoły plakatu, niezwykle cenionej w świecie, że pewne kody kulturowe były, są i – miejmy nadzieję – nadal będą czytelne.
Chodząc jednak po tej wystawie, pomyślałem o procesie twórczym tych ludzi: oto temat Niepodległa – barwy, godło, postacie, daty, symbole. Siadam przed kartką papieru, przed ekranem komputera i co… Co widzę, co chcę zobaczyć, co przychodzi mi na myśl. Pomyślałem, że w kontekście przyszłorocznej rocznicy wszyscy powinniśmy zadać sobie podobne pytania. Myśląc Polska, co staje nam przed oczami? Szukając skojarzeń ze słowami niepodległość, wolność, ojczyzna, do jakich sięgamy źródeł?
Z całą pewnością warto oprócz kontekstu symbolicznego, wizualnego skupić się na samym pojęciu „niepodległość”. Żyjąc w wolnym kraju, uznajemy, że to stan naturalny, oczywisty. A przecież pamiętamy sprzed trzydziestu lat marzenia o tym, by Polska naprawdę była niezależna, decydująca o sobie, wolna od dyktatu z zewnątrz płynącego. Tak pewnie jest zawsze – łatwo przyzwyczajamy się do dobrego, traktując to jako oczywistość nam się należącą. Doświadczenie historii pokazuje jednak, że tak nie jest. Że warto doceniać to, co z takim trudem się osiągnęło, warto zawsze myśleć i czynić wszystko, żeby swoją niepodległość nie tylko utrzymywać, ale i ją rozwijać. Niepodległość to – oprócz oczywistych faktów – także stan ducha każdego z nas. Trzeba go pielęgnować, emanować nim na zewnątrz i – co niezwykle ważne – potrafić przekazać następnym pokoleniom.

Adam Hlebowicz


„Pielgrzym” 2017, nr 25 (731), s. 5

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.