Nie tylko o przemijaniu… – bp Wiesław Śmigiel

Listopad mieniący się kolorami jesieni ma swój urok oraz kieruje naszą uwagę na przemijanie, śmierć i życie wieczne. Odwiedzamy cmentarze, by zadbać o groby bliskich i ofiarować im modlitwę.

REKLAMA


Pamięć o zmarłych wyraża się również w trosce o cmentarze. Listopad zachęca wiernych przede wszystkim do modlitwy, a kwiaty, wieńce i znicze są tylko zewnętrznym dodatkiem. Jeden z duszpasterzy mawiał, że im mniej żywej wiary w życie wieczne, tym bardziej rozbudowane, okazałe i wymyślne zewnętrzne znaki pamięci. Zapewne taki wniosek jest zbyt śmiały, ale rzeczywiście kwiaty i znicze raczej mają znaczenie dla żywych członków rodziny i przyjaciół, ponieważ informują o ich pamięci i szacunku dla tych, którzy odeszli, ale dla zmarłych najważniejsza jest modlitwa. Ponadto kwiaty i znicze pięknie wyglądają na grobach, ale szybko zamieniają się w tony śmieci, które trzeba usuwać i utylizować. Z ekologicznego punktu widzenia najlepsza jest modlitwa. Pełna miłości pamięć o zmarłych to przede wszystkim msza św. w ich intencji, nie tylko przy okazji listopadowego wspomnienia. Jednak dla żyjących spotkanie na cmentarzu to dobra okazja do odnowienia pamięci o zmarłych i zacieśnienia rodzinnych więzów. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy nawiedzali groby bliskich.

Przy okazji rozmyślania o przemijaniu warto również wspomnieć o coraz częstszym zwyczaju kremacji ciał. Kongregacja Nauki Wiary w Instrukcji „Ad resurgendum cum Christo” (2016 rok) zajęła stanowisko i przypomniała o zasadach dotyczących kremacji i pochówku ciał zmarłych. Chrześcijańska praktyka grzebania ciał ludzi zmarłych opiera się na prawdzie o odkupieniu całego człowieka przez Chrystusa Pana, który kiedyś wskrzesi ciała zmarłych i obdarzy je chwałą zmartwychwstania. Współcześnie najczęściej kremacja nie wiąże się ze sprzeciwem wobec wiary w zmartwychwstanie, dlatego można ją pogodzić z wiarą chrześcijańską i formami pobożności związanymi z okazywaniem szacunku wobec ciała. Zmartwychwstanie przecież nie będzie nowym początkiem starego sposobu istnienia, lecz odnowioną rzeczywistością i Bóg może przemienić ciało spopielone. Z tego powodu Kościół nie zabrania stosowania kremacji, ale nadal zaleca pobożny zwyczaj grzebania ciał zmarłych, ponieważ posiada on głęboką symbolikę, której pozbawia kremacja.

Zasady chrześcijańskiego pochówku spopielonych ciał zostały przedstawione w „Liście Episkopatu Polski o obrzędach pogrzebu w przypadku kremacji” z 2011 roku. Zaleca się tam, aby jeśli to możliwe, najpierw odbyła się msza św. pogrzebowa z ciałem zmarłego, a dopiero potem kremacja i pochówek. Jednakże z wielu powodów nie zawsze jest to możliwe, np. w przypadku sprowadzania ciał z daleka. Zawsze trzeba pamiętać, że spopielone zwłoki to nadal zmarły, dlatego nie wolno urny przechowywać w domu, grzebać prochów w dowolnym miejscu, rozsypywać lub dzielić ich na części. Jedynym dopuszczalnym miejscem pochówku jest cmentarz lub inne prawnie ustanowione miejsce spoczynku, np. kolumbarium. Spotkałem się z prośbą wiernych, by część prochów zmarłego złożyć na cmentarzu w rodzinnej parafii, a część w turystycznej miejscowości, gdzie zmarły uwielbiał wypoczywać. Tego czynić nie wolno, tak jak nie dzielimy zwłok (!), tak należy zachować integralność prochów (człowieka).

Duszpasterze zawsze wobec śmierci i rodziny zmarłego powinni być pełni taktu i współczucia. Sprawy związane z pogrzebem i pochówkiem należy tak prowadzić, by wiernym pomóc godnie pożegnać zmarłego. W myśl wskazań papieża Franciszka, by towarzyszyć i ułatwiać, a nie komplikować i utrudniać.

bp Wiesław Śmigiel


„Pielgrzym” 2016, nr 23 (703), s. 4

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz