„Pewien człowiek nienawidził swojej pracy. Z zawodu był kamieniarzem i musiał pracować każdego dnia za marne pieniądze. «Co za okropne życie» – myślał. «O, jakże chciałbym być bogaczem, który próżnuje każdego dnia».

Niespodziewanie usłyszał głos:
– Będziesz tym, kim chcesz być.
Stał się bogaczem i mógł mieć natychmiast wszystko, cokolwiek sobie zażyczył. Był szczęśliwy, jednak pewnego razu ujrzał króla i pomyślał: «On jest potężniejszy ode mnie. Och, jakże bym chciał być na jego miejscu». Ponownie usłyszał głos i został najpotężniejszym królem na świecie. Był szczęśliwy, lecz… nie w pełni. «Chcę czegoś więcej» – pomyślał. «Słońce jest jeszcze potężniejsze ode mnie, zatem chcę być słońcem!». I stał się nim.
Górował nad niebem i ziemią. Nikt i nic nie mogło istnieć bez niego. Jednakże przesuwające się pod nim chmury przeszkadzały mu w patrzeniu na ziemię. Żyły bez trosk i były wolne. Kamieniarz poczuł zazdrość.
– Będziesz tym, kim chcesz być – usłyszał ponownie.
I natychmiast stal się chmurą. Podobało mu się unoszenie w powietrzu. Lecz obłok musiał się czasami skroplić, a wówczas wielkie krople padały na twarde skały, rozbijały się o granit, spływały w dół, wsiąkały w ziemię i znikały na zawsze. «Jak byłoby pięknie być skałą» – pomyślał mężczyzna. Natychmiast stał się skałą. Przez jakiś czas cieszył się nowym życiem. W końcu odnalazł stabilizację. Któregoś dnia ujrzał jednak wyłaniającego się zza horyzontu człowieka z młotem w ręku. Po chwili poczuł uderzenia. Bardziej niż ból poczuł przerażenie. Kamieniarz był silniejszy i mógł decydować o jego losie! «O, jakże bym chciał być kamieniarzem» – pomyślał. Stał się tym, kim był, tym razem jednak przepełniało go szczęście. Wykuwanie kamienia stało się dla niego sztuką, a dźwięk młota – muzyką. Wysiłek dawał mu ogromne zadowolenie. Pozostał wierny swej pracy do końca życia”.
* * *
Ileż mamy zadań, spraw i relacji, które nam ciążą: nieprzynosząca satysfakcji praca, wyczerpująca opieka nad chorym, spłata kredytu, głośni sąsiedzi, uzależnienie najbliższych, rozczarowanie sobą…
Wydaje się, że inni mają lepiej. Wreszcie osiągamy to, czego pragnęliśmy i… zyskujemy nowe problemy. Niekończąca się pogoń za szczęściem.
A wystarczyłoby wrócić do początku:
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa,
On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym
na wyżynach niebieskich – w Chrystusie.
W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata,
abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.
Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej woli,
ku chwale majestatu swej łaski,
którą obdarzył nas w Umiłowanym (Ef 1,3–6).
Anna Maria Kolberg OV
„Pielgrzym” [15 i 22 września 2024 R. XXXV Nr 19 (908)], str. 30.
Dwutygodnik „Pielgrzym” w wersji papierowej oraz elektronicznej (PDF) można zakupić w księgarni internetowej Wydawnictwa Bernardinum.
