Wychowanie z patronem – ks. Franciszek Kamecki

Szybko skończył się karnawał. Beztroskę wymieniam na wysiłek i skupienie. Tradycyjnie próbuję sformułować jakieś postanowienia. Przyglądam się sobie, rozpoznaję wady i zalety. Szukam inspiracji i pobudzenia we właściwym kierunku.

REKLAMA


Nasi patroni nieźle nam wskazują cele, do których moglibyśmy dążyć. Wybieramy środki do zastosowania. Mój św. Franciszek z Asyżu to bardzo mocny patron. Papież Franciszek przywrócił mu wielkość i uniwersalny wzorzec. Reżyser Jerzy Ridan, mój przyjaciel z Krakowa, twórca ponad stu filmów dokumentalnych, po wyborze nowego papieża
przysłał mi SMS: „Franciszek z Asyżu, Franciszek z Gruczna, Franciszek z Argentyny – ale udało Ci się znaleźć w dobrym towarzystwie, pozdrawiam!”
Tu, gdzie mieszkam teraz na emeryturze, w Grucznie, są dwie szkoły patronalne (podstawowa i gimnazjum nr 4) im. Jana Pawła II, a kilometr za granicą parafii, w Różannie, jest szkoła podstawowa im. ks. Jana Twardowskiego. I Jana Pawła II, i ks. Twardowskiego znałem. Posiadam wiele ich książek i nadal chętnie do nich zaglądam. To jest znakomite towarzystwo. Kociewska okolica poezji. Cieszę się też, że w wielu antologiach obok tych wybitnych autorów i moje skromne poezje tam się znajdują. Na spotkaniach autorskich, do których powracam po kilkuletniej przerwie (związanej z pięciokrotnym powrotem niebezpiecznej dla zdrowia bakterii róży), słyszę często pytania uczestników o mistrzów życia. Wtedy okazuje się, jak dobrym pomysłem jest patron szkoły, jakaś osobowość, ktoś wyjątkowy, kto może być mistrzem i przewodnikiem. Solidarność czy Unia Europejska to nie najlepszy pomysł na patrona (już lepiej Lech Wałęsa jako współtwórca Solidarności w roku 1980 czy Robert Szuman jako współtwórca jedności europejskiej w 1950 roku).
Także kapłani naszej diecezji chełmińskiej (pelplińskiej) są dobrymi patronami, np. poeta, dramaturg, malarz i twórca dwóch słowników kaszubskiego i kociewskiego ks. dr Bernard Sychta albo profesor sztuki, eseista, poeta, myśliciel ks. Janusz St. Pasierb. Znałem obydwu. I znam bliżej szkoły katolickie im. ks. Bernarda Sychty w Świeciu i dwa zespoły szkolne im. ks. Janusza St. Pasierba (LO w Pelplinie i ZSE w Tczewie). 14–15 stycznia 2016 roku po raz osiemnasty na święto patronalne Zespołu Szkół Ekonomicznych w Tczewie wspaniały dyrektor pan Jerzy Cisewski zaprosił wielu gości, biskupów i księży. I mnie szczęśliwie też. Dwudniowe świętowanie patrona „ekonomika”, tj. szkół hotelarskiej, gastronomicznej, ekonomicznej, to wiele punktów programu: referaty naukowe i wypowiedzi, akademia z konkursem piosenek do wierszy Pasierba, czytanie jego esejów oraz prowadzenie o nim lekcji. Dla gości przygotowano również poczęstunek, podczas którego panowała niezwykle serdeczna atmosfera. Spotkaniu przyświecało pasierbowe motto: „Potrzebujemy ciszy jak muzyki, muzyką próbujemy się ocalić od hałasu świata. (…) Potrzebujemy ciszy, by dokonać tego trudnego wynalazku – wynaleźć swoje własne życie…” – te słowa mają pomagać młodzieży tej szkoły na drodze duchowego i emocjonalnego rozwoju. Z piosenek konkursowych zwyciężył wiersz ks. Pasierba „Na autostradzie” w wykonaniu klasy I hotelarskiej. W konferencji popularnonaukowej „Ks. Janusz St. Pasierb – twórca w przestrzeni kultury” wzięło udział wielu profesorów, doktorów, dawnych uczniów i osób pamiętających ks. Pasierba. Świętowaniu towarzyszyła wystawa o duchownym, dzięki życzliwości Bogdana Wiśniewskiego z Pelplina, który wie o nim wszystko. Otrzymaliśmy w prezencie książki z wierszami poety i płytę z piosenkami do słów patrona.
Warto wybierać dla szkół takich patronów, którzy mogą być mistrzami i przewodnikami.

ks. Franciszek Kamecki


„Pielgrzym” 2016, nr 4 (684), s. 31


Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz