Czy Don Camillo może być przykładem do naśladowania? – bp Wiesław Śmigiel

Każdy człowiek potrzebuje autorytetów i wzorców do naśladowania. Chrześcijanin czerpie przykłady od świętych, ale może też odwoływać się do postaci fikcyjnych – literackich czy telewizyjnych.

REKLAMA


Papież Franciszek 10 listopada 2015 r. spotkał się z biskupami i delegatami w czasie V Krajowego Kongresu Kościoła we Włoszech, którego tematem był  nowy humanizm chrześcijański. Powiedział wówczas, że marzy mu się Kościół niespokojny, coraz bliższy ludzi opuszczonych, zapomnianych i niedoskonałych.
Ojciec Święty wskazał na cechy tego humanizmu – pokorę, bezinteresowność i uczucie błogosławieństwa. Natomiast wśród zagrożeń wymienił współczesny pelagianizm, polegający na pokładaniu przesadnej ufności w strukturach i abstrakcyjnym planowaniu. Niebezpieczeństwem jest również według Papieża nowy gnostycyzm, który pokłada nadzieję w rozważaniach teoretycznych, ale zapomina o problemach codziennego życia i traci z oczu drugiego człowieka.
Jednak najbardziej zaskakujące było wskazanie wzorów do naśladowania, ponieważ obok św. Franciszka z Asyżu i Filipa Nereusza, przywołany został don Camillo. Dla przypomnienia to postać literacka, stworzona przez włoskiego pisarza Giovanniego Guareschiego, występująca w cyklu nowel. Na ich podstawie powstała seria popularnych i zabawnych filmów. Don Camillo to nietypowy proboszcz, który jest porywczy, czasem pije wino i pali toskańskie cygara, prowadzi dysputy z Chrystusem z krucyfiksu oraz toczy potyczki z lokalnym komunistycznym przywódcą zwanym Pepponem.
Papież Franciszek stwierdził, że uderza go, „jak w historiach Guareschiego modlitwa dobrego proboszcza łączy się z wyraźnym byciem blisko ludzi”. Ojciec Święty przypomniał słowa don Camillo: „Jestem ubogim wiejskim księdzem, który zna każdego ze swoich parafian, kocha ich, który zna ich smutki i radości, który z nimi cierpi i umie się śmiać”. Bycie blisko ludzi i modlitwa to – zdaniem Papieża – klucz do życia chrześcijańskim humanizmem, pokornym, wielkodusznym i radosnym.
Papież podsuwa pod rozwagę współczesną postać literacką. Don Camillo śmieszy, ale jednocześnie budzi sympatię, ponieważ nie ma w nim żadnej pozy i gry. Jest to zwyczajność pełna dobroci i autentyzmu, podobnie jak w życiu Sługi Bożego bpa Konstantyna Dominika, dla którego owa zwyczajność stała się nadzwyczajna.
Być może we współczesnych czasach taka postawa bardziej interesuje i pociąga, niż intelektualne rozważania. Przecież już bł. Paweł VI w adhortacji apostolskiej „Evagelii nuntiandi” zapisał, że „współczesny człowiek chętniej słucha świadków, niż nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami” (EN 41).
W Polsce też mamy podobną filmową postać – ks. Mateusza, proboszcza z Sandomierza,
który słynie ze zdolności detektywistycznych. Właściwie nie ma przestępstwa, które zostałoby nierozwikłane przez śledczego w sutannie, a żaden złoczyńca nie może spać spokojnie w Sandomierzu. Jednak ks. Mateusz, choć zapewne za dużo czasu poświęca zagadkom kryminalnym, to jest prawym człowiekiem i dobrym duszpasterzem, który zna swoich parafian i troszczy się o ich zbawienie. Nawet przestępców stara się doprowadzić do uznania winy, nawrócenia i lepszego życia. Podobnie pociąga postać proboszcza z komedii „U Pana Boga za piecem” – ileż w jego prostych słowach ponadczasowej mądrości.
Pomysłów do wspomnianych historii dostarcza życie, bo przecież jest wielu dobrych księży i gorliwych ewangelizatorów zakonnych i świeckich. To przykłady dla każdego z nas, jak żyć pokornie, radośnie i świadczyć o dobroci Boga. 

bp Wiesław Śmigiel


„Pielgrzym” 2016, nr 3 (683), s. 4


Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz