Noworoczne przypomnienie Mascalla – ks. Antoni Dunajski

Interesujące jest to, że relację między Bogiem a człowiekiem Eric Lionel Mascall starał się oświetlić relacją między wiecznością i czasem.

REKLAMA


Liturgiczny i kulturowy kontekst Nowego Roku w oczywisty sposób prowokuje nas do refleksji nad wartością czasu. Dla chrześcijanina horyzontem dla tego typu refleksji jest kategoria wieczności. Problem ten, a konkretnie zagadnienie relacji między wiecznością a czasem, fascynował angielskiego myśliciela Erica Lionela Mascalla (1905–1993).
Był on przede wszystkim filozofem religii. Po studiach matematyczno-przyrodniczych przez jakiś czas uczył w szkole dzieci, ale ponoć nie potrafił zdyscyplinować klasy. Podjął więc  studia seminaryjne w strukturze kościoła anglikańskiego, po których przyjął święcenia kapłańskie. W pracy duszpasterskiej odznaczał się radosną gorliwością. Ze względu jednak na nieprzeciętne zdolności intelektualne został skierowany na podyplomowe studia specjalistyczne z zakresu filozofii religii. Potem jako nauczyciel akademicki stał się chlubą teologii anglikańskiej, którą (w oparciu o dzieła św. Tomasza z Akwinu) wykładał w „formie katolickiej”. Sam siebie nazywał „teologiem katolickim wyznania anglikańskiego”. Fascynował go ekumenizm, a jego specjalnością stała się interdyscyplinarna teologia naturalna. W ciągu pięćdziesięciu lat gorliwej pracy naukowej opublikował ponad 20 książek, tłumaczonych na różne języki świata. W Polsce wielką popularnością cieszyła się jego książka „TEN, KTÓRY JEST”. Studium z teizmu tradycyjnego (Warszawa 1958).
Interesujące jest to, że relację między Bogiem a człowiekiem Mascall starał się oświetlić relacją między wiecznością i czasem. W tej perspektywie wieczność nie oznacza „trwania na zawsze”: „wieczność oznacza trwanie poza czasem, a niezmienność oznacza niezależność od podlegania wobec owego trwania, które tkwi w istnieniu czasowym. Jest nawet trudniej wyobrazić sobie wieczność, niż wyobrazić sobie stworzenie”, ponieważ to, co stworzone, umieszczone jest „w procesie czasowym”, a tylko wieczność usytuowana jest „całkowicie w Bogu”. Ostatecznie – konstatuje Mascall – „czas jest niemożliwy inaczej, jak tylko w związku z rzeczami, które w nim istnieją”. Wynika stąd jasno, że w oderwaniu od kategorii czasu nie da się opisać także fenomenu człowieka.
Z całą pewnością bliższe od pojęcia czasu jest dla nas doświadczenie czasu. Oczywiście, czas jest (lub powinien być) dla nas szansą i wartością. Głównie dlatego, że czasu zmarnowanego nie da się odtworzyć. Teoretycznie – i pewnie tylko teoretycznie – przysłowie, że „czas goi wszelkie rany” brzmi optymistycznie. W kontekście konkretnych, osobistych i społecznych doświadczeń chyba rację miał Owidiusz: „Ani nie przywołasz fali, która minęła, ani wrócić nie może godzina, która przeszła”. Czas niezależnie od nas biegnie swoim tempem, mierzonym coraz dokładniejszymi metodami. I to od nas zależy, czy i jak wykorzystamy jego wartość. Naszą (dość ograniczoną) władzę nad czasem możemy doświadczać tylko w sferze psychologicznej: sensowne działanie skraca czas, a bezczynność niemiłosiernie go wydłuża. Dlatego – jak mówi przysłowie – dla tych, którzy myślą o czasie w perspektywie wieczności, zwłaszcza dla chrześcijan – „nie ma czasu na spędzanie czasu”.

ks. Antoni Dunajski

„Pielgrzym” 2016, nr 2 (682), s. 27


Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz