Nie tylko noworoczne życzenia – Zofia Pomirska

Kiedy słucha się modlitw dzieci lub czyta się ich listy do Pana Boga, często myśli się o tym, jak bezpośrednio zwracają się najmłodsi do Boga, jak konkretne są ich prośby i życzenia.

REKLAMA


Stać się jako dzieci to mówić Bogu o konkretach, powierzyć Mu własne marzenia. Warto posłuchać świadectw ludzi, którzy tak zaufali Bogu, że nie uważają tego typu modlitwy za bezczelność ani przejaw pychy, ale za najwyższy stopień zawierzenia Opatrzności. Wymodlony dom dla wielodzietnej rodziny, brakująca kwota, która pojawia się na koncie zgromadzenia zakonnego, gdy nie ma za co dokończyć remontu klasztoru, czy zwykła łyżeczka znaleziona przez Marka Kamińskiego podczas jego pielgrzymki do Santiago de Compostella.
On sam tak wspominał to wydarzenie: „Przechodząc przez Francję, miałem problem z tym, żeby coś zjeść, bo przez dużą część dnia wszystko było zamknięte. Zacząłem kupować puszki, do których potrzebna była łyżeczka. Ciągle zapominałem o nią zapytać i w końcu zawsze lądowałem na trasie bez niej. Nagle idę, a przede mną, pod nogami, lśni łyżeczka. Nigdy w życiu nie spotkałem na drodze metalowej łyżeczki! Ona stała się dla mnie symbolem. Potem ktoś napisał mi na blogu, że u Boga myśl staje się ciałem. A ponieważ jesteśmy stworzeni na obraz
i podobieństwo Pana Boga, więc też w jakimś stopniu mamy tę właściwość”.
Gdy starotestamentalni Izraelici mówili o swoim Bogu, opowiadali o cudach i znakach, jakich doświadczyli, odwoływali się do konkretnych wydarzeń, chwalili Tego, który wysłuchał ich modlitw. Dzisiejsze chrześcijaństwo bardzo potrzebuje takiego świadectwa, potrzebuje konkretu wiary, namacalnego dowodu prawdziwości obietnicy: „Proście, a będzie wam dane”. Może warto jako postanowienie noworoczne przyjąć zasadę konkretnej modlitwy i konkretnego świadectwa?

Zofia Pomirska

„Pielgrzym” 2016, nr 1 (681), s. 32


Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *