„Tak, mam trzy szafy, mam trzy domy i mam jakby trzy dusze związane z tymi miejscami” – mówi Ela Kinowska, fotografka i producentka filmowa, prywatnie żona Ryszarda Komendy, międzynarodowego specjalisty od praw człowieka. O tym, jak wygląda życie u boku dyplomaty, opowiada Beacie Demskiej.


– Mówisz o sobie, że jesteś wagabundą, a pytana o adres, podajesz trzy miasta: Sopot, Ottawa i Biszkek. To dość nietypowe.
– Jestem mieszkanką Ottawy od trzydziestu lat, Sopotu od czternastu – wcześniej – do dwudziestego szóstego roku życia – a mieszkanką Biszkeku jestem od lat czterech, bo mój mąż jest tam na placówce. Tak, mam trzy domy. A dla mnie dom jest miejscem, gdzie czujesz się dobrze. Nie musisz posiadać domu, by gdzieś czuć się jak w domu. Dom jest miejscem o określonej energii, to także ludzie, z którymi nas coś łączy. Dom ma swoją aurę… Ale faktycznie mam trzy szafy – i często zdarza się, że szukam jakichś butów czy sukienki w Sopocie, a mąż śmieje się i mówi, że przecież ona wisi w szafie w Biszkeku. No i wozimy te rzeczy w tę i z powrotem (śmiech). Tak, mam trzy szafy, mam trzy domy i mam jakby trzy dusze związane z tymi miejscami. Choć przyznam, że najbardziej kocham Sopot. (…)


Więcej przeczytasz w 18. numerze dwutygodnika „Pielgrzym” [5 i 12 września 2021 R. XXXII Nr 18 (829)]

TUTAJ można zakupić najnowszy (18/2021) numer dwutygodnika „Pielgrzym”:
https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Pielgrzym-172021/287


„Tak, mam trzy szafy, mam trzy domy i mam jakby trzy dusze związane z tymi miejscami” – mówi Ela Kinowska, fotografka i producentka filmowa, prywatnie żona Ryszarda Komendy, międzynarodowego specjalisty od praw człowieka. O tym, jak wygląda życie u boku dyplomaty, opowiada Beacie Demskiej.