Chłopcy umierali jej na rękach

Co roku wraz z dźwiękiem syren włączanych na pamiątkę godziny „W” odżywa spór o Powstanie Warszawskie. „Czym było?” − pytają historycy, dziennikarze, artyści. Bezsensowną rzezią, zbiorowym samobójstwem czy raczej bohaterską ofiarą na rzecz niepodległej Polski?

REKLAMA

Padają różne odpowiedzi. Stefan Kisielewski nazywał powstanie „aktem zniecierpliwienia, młodzieńczej niepowściągliwości, psychicznego egoizmu”. Czesław Miłosz oceniał wolnościowy zryw jako „przedsięwzięcie karygodnie lekkomyślne”. Z kolei Jarosław Marek Rymkiewicz widzi w postawie powstańców moralny sens, który odnawia się w świadomości Polaków i decyduje o ich tożsamości. „Powstanie zwyciężyło, a dowodem na to jest niepodległa Polska” − uważa pisarz. Przykłady „za” i „przeciw” można mnożyć. Okopani na swoich pozycjach zwolennicy i przeciwnicy wolnościowego zrywu próbują przekonać się nawzajem do swoich racji, często dokonując przy tym prostych i zbyt jednoznacznych ocen. Co ważniejsze? Obrona wartości czy materialna spuścizna i ludzkie życie? − próbują rozstrzygnąć. Tymczasem Powstanie Warszawskie nie było tylko decyzją dowódców − błędną lub słuszną, nie było wyłącznie masowym mordowaniem ludności cywilnej przez Niemców i w końcu nie było też jedynie heroiczną walką samych powstańców. Było każdą pojedynczą ludzką historią. (…)

 

Udostępnij ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *