Liturgia słowa: Hbr 3, 7-14; Ps 95 (94), 6-7c. 7d-9. 10-11 (R.: por. 7d-8a); Por. Mt 4, 23; Mk 1, 40-45.


(Mk 1,40-45 – z Biblii Tysiąclecia)

Uzdrowienie trędowatego

40 Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». 41 Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!». 42 Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44 mówiąc mu: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». 45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.


Rozważanie:

Odczytane przed chwilą opowiadanie o uzdrowieniu trędowatego jest bardzo bogate w pouczenia dotyczące relacji ludzi z Bogiem. Uwzględniając sytuację, w jakiej żyli trędowaci w czasach Jezusa, można łatwo dostrzec bezgraniczne zaufanie, jakim człowiek chory na trąd, a więc znajdujący się wręcz w opłakanym stanie, darzy Jezusa. Nie przedstawia swojego położenia jako wzbudzającego litość, ale też i strach. Nie błaga o pomoc, ale czyni się całkowicie zależnym od decyzji Jezusa. To jest właśnie przykład najdoskonalszej modlitwy, jaką człowiek powinien zanosić do Boga, niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduje: zaufać Bogu i oddać mu się do dyspozycji.
Reakcja Jezusa jest zdolna wzruszyć serca nie tylko obserwujących to wydarzenie, ale nawet słuchających opowiadania o tym. Św. Marek mówi, że Jezus „zdjęty litością” (Mk 1,41) dotknął go. Syn Boży zawsze okazuje litość tym, którzy z pełnym zaufaniem zbliżają się do Niego i w pokorze zginają przed Nim kolana. Nie można bowiem lepiej ukazać całkowitej zależności od Boga, niż przez pokorne wyznanie swej bezsilności. Wtedy Bóg użyje swej potężnej mocy, aby sprowadzić człowieka na słuszną drogę, zapewniającą mu radość życia.
I dalsze pouczenie: nawet w dojściu do pełnej radości trzeba być posłusznym Bogu. Nie można pełnić dzieł Bożych bez słuchania Boga. Zatem naśladujmy trędowatego w pokorze i w doskonałym zaufaniu Bogu. Unikajmy jednak naśladowania prezentowanej przez uzdrowionego chęci głoszenia chwały Boga niejako „na własną rękę”, tj. bez uległego posłuszeństwa Jemu. Także w radości i wychwalaniu Boga trzeba wykazywać posłuszeństwo – trzeba z zaufaniem oddać się do Jego dyspozycji.


Źródło: ks. Władysław Biedrzycki MSF, „Ewangelia w liturgii i życiu”, Pelplin 2011

Liturgia słowa: Hbr 3, 7-14; Ps 95 (94), 6-7c. 7d-9. 10-11 (R.: por. 7d-8a); Por. Mt 4, 23; Mk 1, 40-45.