Niekiedy spotykamy je w Ewangelii. Co one oznaczają?


Ewangeliści używali czasem słów, których nie tłumaczyli. Oto ich mini słowniczek: (1) „Hosanna” (Mt 22,9; J 12,13) – okrzyk, którym witano Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy, oznacza: „Pomóż!”, „Proszę Cię, ratuj!”, i odnosi się do Boga; (2) „raka” (użyte w kazaniu na górze przez Jezusa; Mt 5,22) to „pusta głowa”, a więc obraźliwy zwrot odpowiadający naszemu „głupku”; (3) „korban” (Mk 7,11) oznacza „dar [poświęcony Bogu]”. Jezus, dokonując cudów, mówił: (4) „Talitha cum” (Mk 5,41), czyli po aramejsku: „Dziewczynko, wstań”; (5) „Effatha” (Mk 7,34) – również słowo aramejskie: „bądź otwarty/otwórz się”. Z kolei w modlitwie skierowanej do Ojca wołał po aramejsku (6) „Abba” (Mk 14,36), czyli „Tato”. Z kolei do Jezusa zwracano się niekiedy (7) „Rabbi” (Mt 23,7; Mk 9,5) lub „Rabbuni” (Mk 10,51) – po hebrajsku „Mój Mistrzu”, czyli „Nauczycielu”. Ostatnie słowa Pana to (8) „Eli, Eli, lema sabachthani” (Mt 27,46) i „Eloi, Eloi, lema sabachthani” (Mk 15,34) – to transkrypcja odpowiednio hebrajskiego i aramejskiego zawołania z Ps 22: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Jezus umarł na (9) „Golgocie” (czyli „Czaszce”, stąd „Miejsce Czaszki”). Znajdziemy również słowa greckie: (10) np. „Lithostrotos” (miejsce wybrukowane kamieniami”; J 19,13) i (11) łacińskie „pretorium” (siedziba Piłata; Mt 27,27).


„Pielgrzym” 2017, nr 14 (720), s. 7

Niekiedy spotykamy je w Ewangelii. Co one oznaczają?