W czerwcu, w miesiącu Jemu poświęconemu, warto przyjrzeć się tej kwestii.


Serce to najważniejszy ludzki organ podtrzymujący życie. To także symbol miłości i uczuć. Inaczej było w mentalności semickiej. Żydzi postrzegali je jako siedlisko rozumowania, myśli, refleksji. W Ewangelii rzeczownik „serce” (z gr. kardia) występuje 56 razy i tylko raz pojawia się w odniesieniu do Jezusa. On sam zachęca utrudzonych: „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Blisko fizycznego serca Jezusa (wiszącego na krzyżu) znajdowała się rana, z której wypłynęły krew i woda (por. J 19,34). Stały się one źródłem sakramentów, a na obrazach ukazane bywają jako strumienie tryskające z Jezusowego serca. O wielkim sercu Pana (jeśli ujmiemy je metaforycznie i nadamy mu naszą symbolikę związaną z odczuwaniem i kochaniem) świadczą liczne fragmenty z Ewangelii. Chrystus wielokrotnie się wzruszał (por. Mt 8,2; Mk 9,36), czasem płakał (por. Łk 19,41; J 11,35), zdjęty litością pomagał potrzebującym (por. Mt 20,34; Mk 6,34), jako Dobry Pasterz miłował swoje owce (por. J 10,11). Mimo że kierował się niebywałą dobrocią i troską, został odrzucony przez większość swych rodaków. Odrzucany jest również przez nas, ludzi współczesnych, ilekroć popełniamy grzechy. Powinniśmy zatem ciągle wynagradzać za nie, w czym może nam pomóc kult Najświętszego Serca Pana Jezusa.


„Pielgrzym” 2016, nr 13 (693), s. 7

 

W czerwcu, w miesiącu Jemu poświęconemu, warto przyjrzeć się tej kwestii.