Co powinniśmy zapamiętać z jego słów i czynów?

Patron Adwentu, który zgodnie ze starotestamentalnym proroctwem (Izajasz usłyszał głos wołający: „Drogę Panu przygotujcie na pustyni!”; Iz 40,3) bezpośrednio poprzedził przybycie Zbawiciela, z pewnością nie jest postacią, jaką znamy z pobożnych obrazków. Zwykle widzimy na nich uspokajający wizerunek mężczyzny, majestatycznie polewającego wodą głowę Chrystusa. Jan – przeciwnie, potrafił ludzi przerażać.

Jego nietypowy styl życia (mieszkał na pustyni, nosił ubranie z wielbłądziej skóry, jadł szarańczę i dziki miód; por. Mk 1,6) oraz słowa (o siekierze przyłożonej do drzewa, nazywanie ludzi „plemieniem żmijowym”) robiły ogromne wrażenie na słuchaczach. Przestraszyli się oni Bożej kary i dlatego tłumnie przybywali nad Jordan, by prosić o chrzest nawrócenia. Strach jest najsłabszą motywacją, ale jeśli inne nie działają, pozostaje jedyną drogą. Celem działalności Chrzciciela było sprowadzanie ludzi na drogę sprawiedliwości. Sprawiedliwość zaś towarzyszy Wszechmogącemu (por. Ps 85,13).

Tym spośród czytelników, których do nawrócenia motywuje lęk przed końcem świata, polecam dokładną lekturę dzisiejszego drugiego czytania. Św. Piotr pisze, że „niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią” (2 P 3,10). Kolejne wiersze mogą jeszcze bardziej przerazić (jak kiedyś przerażał ludzi Jan). A ci, których nie trzeba straszyć dniem ostatecznym, niech pamiętają zawsze, że „bliskie jest Jego [tj. Boga] zbawienie dla tych, którzy Mu cześć oddają” (Ps 85,10). Nie ze strachu, lecz z miłości!
 

Wartościowa książka