Przebywając w Krajach Bałtyckich – od 22 do 25 września – papież apelował o Kościół „wychodzący na peryferie” ku ubogim i najbardziej potrzebującym, a także ku niewierzącym.

Przebieg wizyty

Podczas dwudniowego pobytu na Litwie Ojciec Święty w sobotę 22 września spotkał się z młodzieżą w Wilnie, modlił się w Ostrej Bramie i przy grobie św. Kazimierza, patrona Litwy. W niedzielę 23 września odprawił Mszę św. w Kownie, na która przybyli mieszkańcy wszystkich stron kraju, jak i pielgrzymi z Białorusi, Polski, a nawet Ukrainy. Po południu modlił się za ofiary totalitaryzmu w dawnej wileńskiej katowni KGB.

Trzeci dzień wizyty Franciszka w Krajach Bałtyckich, 24 września, przebiegał na Łotwie: w Rydze i w Agłonie. W stolicy Ojciec Święty spotkał się z władzami kraju, a następnie miało miejsce ekumeniczne spotkanie z przedstawicielami 10 Kościołów w katedrze luterańskiej. Po południu udał się do narodowego sanktuarium w Agłonie, gdzie czczona jest Matka Boża.

Ostatni dzień papieskiej wizyty przypadł na Estonię, gdzie katolicy stanowią znikomą mniejszość, zaledwie 6 tys. Rankiem w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie z władzami i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, a następnie papież spotkał się z młodzieżą w luterańskim kościele św. Karola w Tallinie. Po czym w katolickiej katedrze Świętych Piotra i Pawła spotkał się z najuboższymi. Jego wizytę zwieńczyła Msza św. na Placu Wolności, w której uczestniczyła zdecydowana większość estońskich katolików.

Młodzi w centrum uwagi

Grupą, której Franciszek poświęcił chyba najwięcej uwagi w Krajach Bałtyckich była młodzież. Spotkał się z nią dwukrotnie, najpierw w sobotę na Placu Katedralnym w Wilnie – był to swego rodzaju mały, bałtycki ŚDM – a później we wtorek w Tallinie w świątyni luterańskiej.

„Podążanie za Jezusem jest ekscytującą przygodą, która napełnia nasze życie znaczeniem, które sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, która dodaje nam otuchy i nam towarzyszy, która angażuje nas w posługę” – przekonywał papież młodych w Wilnie. Dodawał, że warto iść za Chrystusem, zachęcał do udziału w rewolucji, na którą On nas zaprasza: rewolucji czułości”.

Podobnie jak na ŚDM w Krakowie przed dwoma laty wzywał młodych do przezwyciężenia pokusy „koncentrowania się na sobie, stawania się samolubnymi lub powierzchownymi w obliczu cierpienia, trudności lub przelotnego sukcesu”. Przeciwnie, wzywał ich, by dążyli do „świętości, wychodząc od spotkania i komunii z innymi, zwracając uwagę na ich potrzeby”.

W Tallinie przekonywał ich, że warto mieć nadzieję, i że „miłość nie umarła”. Zapewniał, że Kościół zawsze będzie im towarzyszył w ich problemach i w ich cierpieniu oraz chwilach radości i entuzjazmu. „Chcę wam dziś tutaj powiedzieć, że jeśli płaczecie, chcemy z wami płakać, towarzyszyć naszym aplauzem i śmiechem waszej radości, pomóc wam żyć naśladując Pana” – mówił.

Wzywał młodych, aby „nieśli Ewangelię innym i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień”.

Nie zdobyliście wolności, by stać się niewolnikami konsumpcjonizmu!

W tych słowach brzmiał stały motyw pielgrzymki do Krajów Bałtyckich. Czyli jak być wolnymi w czasach wolności, tak, aby nie utracić wiary i nie pogrążyć się w pustce i beznadziejności. „Nie zdobyliście waszej wolności po to, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy” – tłumaczył podczas Mszy św. na placu Wolności w Tallinie.

Podkreślił, że „Boża propozycja niczego nam nie odbiera, przeciwnie, prowadzi do pełni, rozwija wszystkie aspiracje człowieka”. Tymczasem niektórzy „uważają siebie za wolnych, kiedy żyją bez Boga lub są od Niego oddzieleni. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób przechodzą przez to życie jak sieroty, bez domu, do którego mogliby powrócić”.

„Być może «społeczeństwo dobrobytu» uczyniło nas zbyt nasyconymi, pełnymi dóbr i usług, a my jesteśmy «przygnieceni» wszystkim i pełni pustki. Może to sprawiło, że jesteśmy oszołomieni lub opieszali, lecz niespełnieni. My, mężczyźni i kobiety szczególnej konsekracji, nigdy nie możemy sobie pozwolić na utratę tego jęku, tego niepokoju serca, które tylko w Panu znajdzie spoczynek” – mówił do kapłanów i zakonników w Kownie.

Z kolei na spotkaniu z osobami starszymi w Rydze apelował do całego społeczeństwa, by sprawiło, żeby osoby starsze nie czuły się „zapomniane, poddane ostracyzmowi, ubóstwu i wykluczeniu, a nawet nędzy”. Wzywał do społecznej solidarności, a nade wszystko do budowania więzi, w tym międzypokoleniowych.

Apel o gościnność i otwarcie się na różnice

W każdym z Krajów Bałtyckich apelował o gościnność i poszanowanie mniejszości narodowych, wraz z całym bogactwem jakie one niosą. Furorę medialną zrobiło jego wezwanie z Wilna, by „ugościć różnice”.

Przypomniał, że na przestrzeni dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności różnym grupom etnicznym i religijnym. „Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy – tłumaczył papież – katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi. Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność”. Apelował, by nie zatracić ducha tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności.

Sądzić można, że z tych papieskich słów zadowoleni byli szczególnie litewscy Polacy, którzy czują się wciąż obywatelami „drugiej kategorii”, gdyż ich prawa są ograniczane, nie mają nawet prawa do prawidłowego – zgodnie z polskim brzmieniem – zapisu swojego nazwiska. Podobna jest sytuacja kilkuset tysięcy Rosjan mieszkających w Estonii.

Łotwę nazwał z kolei „krajem dialogu i spotkania” różnych kultur, wyznań i narodowości. Ukazując w Agłonie postać Maryi Franciszek podkreślił konieczność miłosnej akceptacji drugiej osoby. Przyznał, że w naszych realiach politycznych historia konfliktu między narodami jest wciąż boleśnie świeża.

„Maryja okazuje się jako kobieta otwarta na przebaczenie, odsunięcie na bok urazów i nieufności” – wskazał, dodając, że relacje, które nas uzdrawiają i czynią wolnymi, to te, które otwierają nas na spotkanie i na braterstwo z innymi, bo odkrywają w drugim samego Boga.

Troska o ubogich

To stały lejtmotyw nauczania Franciszka, który wybrzmiał równie mocno podczas tej wizyty. Już na początku, podczas modlitwy w Ostrej Bramie Franciszek zaapelował o „szukanie swego brata”, który jest w potrzebie. Zresztą towarzyszyły mu tam sieroty, rodziny wielodzietne i członkowie rodzin zastępczych.

„Matka Miłosierdzia, jak każda dobra matka stara się zjednoczyć rodzinę i podpowiada: «szukaj swego brata». W ten sposób otwiera drzwi do nowego świtu, do nowej jutrzenki. Prowadzi nas do progu, jakby do drzwi bogacza z Ewangelii” – podkreślał.

Przestrzegł przed zamykaniem się w obawie przed innymi, gdyż wówczas odcinamy się od Dobrej Nowiny Jezusa. Wskazał, że dzisiaj trzeba „spojrzeć sobie w twarz i rozpoznać siebie jako bracia, aby iść razem, odkrywając i doświadczając z radością i pokojem wartości braterstwa”.

A w drodze z Ostrej Bramy na Plac Katedralny Franciszek zatrzymał niespodziewanie papamobile i wysiadł, by spotkać się z siedzącymi na brzegu ulicy osobami w stanie terminalnym, którymi opiekuje się Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie.

Podobnie – o solidarność z najbardziej potrzebującymi – apelował w Agłonie, narodowym, maryjnym sanktuarium Łotwy. Mówiąc tam o obecności Maryi u stóp krzyża, zaznaczył, że stoi ona mocno u boku tych, którzy cierpią, u boku tych, od których ucieka cały świat, także tych, którzy są sądzeni, potępieni przez wszystkich, deportowani. „Są nie tylko uciskani lub wykorzystywani, ale są wprost «poza systemem», na marginesie społeczeństwa. Wraz z nimi jest także Matka, przybita razem do tego krzyża niezrozumienia i cierpienia” – stwierdził w mocnych słowach.

Kościół „wychodzący na peryferie” i towarzyszący każdemu

Franciszek – będąc świadomy skali sekularyzmu, jaki po uzyskaniu niepodległości przeżywają Kraje Bałtyckie – nieustannie apelował o Kościół wychodzący na peryferie, ku potrzebującym i niewierzącym, ostrzegając przed postawą zamknięcia.

„Czasami musimy zachowywać się jak ojciec syna marnotrawnego, który trwa w bramie, oczekując na jego powrót, aby mu otworzyć, skoro tylko przyjdzie, lub jak uczniowie, którzy muszą się nauczyć, że kiedy przyjmuje się kogoś maluczkiego, to przyjmuje się samego Jezusa” – przypominał tysiącom wiernych w parku Santakos w Kownie.

O szczególne świadectwo: otwarcia i miłosierdzia, apelował do kapłanów i zakonników zgromadzonych w koweńskiej katedrze. „Musimy ponownie zadać sobie pytanie: czego żąda od nas Pan? Jakie peryferie najbardziej potrzebują naszej obecności, aby przynieść im światło Ewangelii? W przeciwnym razie, kto uwierzy, że Jezus Chrystus jest naszą nadzieją? Tylko nasz przykład życia da świadectwo naszej nadziei pokładanej w Nim” – ostrzegał duchownych.

A przede wszystkim apelował do nich: „Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga! Bądźcie blisko tabernakulum, twarzą w twarz z Bogiem i ludźmi!”. Wskazał zatem na konieczność pielęgnowania ducha modlitwy, od której nie może odrywać kapłana „żadna pilna informacja czy natychmiastowa komunikacja wirtualna”. Podkreślił potrzebę bycia blisko ludzi i ich problemów, aby rozeznać powody dla których niekiedy przestają oni „poszukiwać wody, która gasi pragnienie”.

Ekumenizm

Przybywając do krajów wielowyznaniowych, a takimi są przecież Łotwa i Estonia, Franciszek przyjechał z apelem o „żywy ekumenizm”. Wyrażał to wielokrotnie, w szczególności podczas ekumenicznego spotkania w ryskiej luterańskiej katedrze pw. Najświętszej Maryi Panny. Warto przypomnieć, że na Litwie żyje 10-procentowa społeczność prawosławnych, Łotwa jest w 50 procentach luterańska, a w Estonii katolicy stanowią zaledwie mikroskopijną mniejszość (ok. 6 tys.).

Swe spotkanie z przedstawicielami 10 kościołów w katedrze w Rydze Franciszek rozpoczął przypomnieniem aktualności modlitwy Jezusa, aby wszyscy jego uczniowie stanowili jedno, „aby świat uwierzył” (J 17, 21). „Misja wciąż wzywa nas do jedności i domaga się od nas jedności” – powiedział.

Podkreślił, że jedność do której Chrystus wzywa swoich uczniów jest zawsze jednością w kluczu misyjnym, wymagającą od chrześcijan wyjścia i dotarcia do serca postmodernistycznego społeczeństwa, w którym żyjemy.

„Uda nam się zrealizować tę misję ekumeniczną, jeśli pozwolimy, aby przeniknął nas duch Chrystusa, który jest w stanie rozbić uciążliwe schematy, w których zamierzamy Go uwięzić, i zaskakuje nas swą nieustanną boską kreatywnością” – stwierdził papież.

Hołd męczennikom

W Krajach Bałtyckich, które stały się ofiarą ponad 50-letniej sowieckiej okupacji, Franciszek nie zapomniał o prześladowanych i tych, co oddali życie za wiarę. Najsilniejszym tego akcentem była jego niezwykła wizyta w dawnej siedzibie KGB w Wilnie, gdzie dziś mieści się Muzeum Okupacji i Walk o Wolność w Wilnie. Poniosło tam śmierć wielu litewskich patriotów, w tym księży i biskupów. Papieżowi, schodzącemu do cel i sal tortur towarzyszył emerytowany metropolita kowieński – abp Sigitas Tamkevičius, były wydawca podziemnej „Kroniki Kościoła katolickiego na Litwie”, który był tutaj więziony. Szczególny hołd oddał tam Franciszek bł. abp. Teofiliusowi Matulionisowi, wyniesionemu na ołtarze litewskiemu męczennikowi czasów komunizmu.

„W tym miejscu, upamiętniającym wielu ludzi, którzy cierpieli w wyniku przemocy i nienawiści i którzy poświęcili swe życie za sprawę wolności i sprawiedliwości, modliłem się, aby wszechmogący Bóg zawsze udzielał tego daru pojednania i pokoju narodowi litewskiemu” – napisał Franciszek w księdze pamiątkowej Muzeum.

Na Łotwie z kolei, w Agłonie, przypomniał postać Sługi Bożego, biskupa Boļeslavsa Sloskānsa, spoczywającego w tamtejszej bazylice, który, gdy był prześladowany apelował „aby w sercach jego najbliższych nie zagościły zemsta lub rozpacz, bo inaczej groziłby nam fanatyzm”.

Franciszek złożył też hołd litewskim Żydom, gdyż akurat w dniach jego wizyty przypadła 75. rocznica likwidacji wileńskiego getta.

info.: KAI
fot.: Ministerstwo Spraw Zagranicznych Estonii

 

Wartościowa książka