Wczoraj w godzinach popołudniowych miał miejsce zamach terrorystyczny w Barcelonie. Rozpędzona furgonetka wjechała w tłum ludzi. Kilka godzin później w nocy z czwartku na piątek podobna sytuacja miała miejsce w nadmorskiej miejscowości Cambrils. 

Jeszcze wcześniej - w nocy z 16 na 17 sierpnia - doszło do wybuchu w Alcanar w domu, w którym najprawdopodobniej zamachowcy składowali ładunki wybuchowe. 

O godzinie 17.00 w Barcelonie furgonetka wjechała w tłum ludzi znajdujących się na deptaku La Rambla. Zginęło 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. W związku z tym atakiem zatrzymane zostały dwie osoby - jedna w mieście Ripoll, druga w Alcanar. Jeden z aresztowanych jest Marokańczykiem, a drugi pochodzi z Melilli, hiszpańskiej enklawy w Północnej Afryce. 

Około godziny 2 nocy w Cambrils doszło do następnego zamachu, który - jak podają hiszpańskie służby - był powiązany z tym w stolicy Katalonii. Napastnicy, podobnie jak w Barcelonie, wjechali rozpędzonym samochodem w grupę ludzi. Pojazd przewrócił się, a kiedy napastnicy wydostali się z pojazdu, zostali zabici przez policję. Mieli na sobie pasy z ładunkami wybuchowymi, których nie zdążyli użyć. W wyniku tego ataku nikt nie zginął, 7 osób doznało obrażeń, w tym jeden policjant.