Autorami tego zacnego śniadania nie są ani skromni bracia benedyktyni, ani założyciel ich zgromadzenia. Tylko gość, który ostro zabalował.

Sukces ma wielu ojców. Prawdopodobnie każdy z nas się o tym kiedyś przekonał. Czasami wynika to z czyjejś złej woli, a czasami z powodu zamieszania. Bywa i tak, że sukces przychodzi po wielu latach, a jego autor został zapomniany. Z wielkimi dziełami jest prościej. Sygnowane obrazy czy rzeźby, wspaniałe budowle, niezwykłe powieści czy filmy mają swoich dobrze nam znanych ojców, choć i tu zdarzają się zagadki.

Z kulinariami sprawa jest trudniejsza. Na całym świecie każdego dnia przygotowywane są miliardy posiłków. Każdy z nich ma jeden cel – jak najszybciej zniknąć w brzuchu jakiegoś głodomora. Są ulotne. Kucharze od dawna czerpią inspiracje z klasycznych przepisów, z potraw innych państw, z dań wymyślonych przez swoich konkurentów i z wyobraźni. Cóż za piękny misz-masz! (…)

Wartościowa książka