Stare powiedzenie „podróże kształcą” wciąż jest aktualne. To właśnie
dzięki konieczności obcowania z nowym, nieznanym światem, zmienia się perspektywę i docenia rzeczy, na które w codziennym życiu nie ma często czasu. Świeże spojrzenie na rzeczywistość wzbogaca, szczególnie młodego człowieka, który dopiero poszukuje swojej drogi.

 

 

Spotykałyśmy się różnymi opiniami na temat naszych podróży. W większości były one pozytywne, wyrażały uznanie, zainteresowanie czy nawet podziw. Ale bywały i takie, które szczerze nas zaskakiwały. Niektórzy twierdzili, że w naszej potrzebie podróżowania kryje się nie tyle ciekawość i otwartość na świat, ile chęć ucieczki od otaczającej rzeczywistości. Taki eskapizm pokrywałby rzekomo brak umiejętności głębszej refleksji nad samym sobą. Najczęściej padało pytanie: Po co jeździć po świecie, skoro podróże w głąb siebie są znacznie bardziej wymagające i rozwojowe? Ludzka logika zadziwia. Owszem, w czasach ciągłej pogoni za zyskiem trudno jest zwolnić tempo i łatwo się pogubić, zapomnieć o swoich wartościach i marzeniach. Uważam jednak, że podróże, w których otwieramy się na innych ludzi, skuteczniej pomagają zrozumieć i odnaleźć siebie niż samotne wyprawy do swojego wnętrza. Szanuję i rozumiem potrzebę refleksji nad własnym życiem, ale według mnie w tych rozważaniach przychodzi kiedyś moment na odnalezienie punktu odniesienia, jakim są ludzie wokół nas. (…)

 

 

 

Wartościowa książka