Lubię obserwować, jak bardzo zmienia się nasza ojczyzna. Dla przykładu: droga, którą po wielekroć przejeżdżałem samochodem, nagle biegnie zupełnie inaczej. Inna perspektywa. Znane dotąd budynki pozostały gdzieś na uboczu, zamiast nich widzę teraz inne, zupełnie nowe dla mojego oka zabudowania mijanych miejscowości. Mam wrażenie, że zmiany zachodzą dosłownie wszędzie.

Ostatnio byłem na Podkarpaciu. Gdzie ta bieszczadzka bieda? Wsie po kilka tysięcy mieszkańców, sporo sklepów, dużo usług widocznych na mijanych banerach reklamowych i – co najbardziej cieszy – coraz więcej regionalizmów, choćby w postaci specjałów miejscowej kuchni, wyrobów rzemieślniczych czy oferty kulturalnej.

Co ciekawe, podobne obserwacje mam co do świata przyrody. Kiedy odwiedzam znane mi z licznych wędrówek z aparatem fotograficznym i lornetką miejsca, cieszy mnie, gdy zastaję tam coś nowego. (…)